A ile ma zębów? A już siedzi?  Przesypia noce? Korzysta z nocnika? Chodzi? Mówi? Ile słów?

Pytasz z ciekawości, może też by się pochwalić osiągnięciami własnej pociechy. Czasem po prostu, by zagadać, bo o dzieciach to jakoś łatwiej się rozmawia.

I nagle się okazuje, że twoje dziecko wyprzedza umiejętnościami moje! Lepiej sobie radzi z tym i tamtym. Bije moje na głowę.  Duma na twarzy! Złote dziecko, ale też lepsi rodzice – tłumaczysz mi: „Wiesz, my dużo uwagi poświęcamy jego rozwojowi”. Pewnie gdybym się postarała, mój niemowlak, też by więcej umiał…

Nakręcamy siebie nawzajem. Zaczynamy barć udział w wyścigach i wciągamy w nie nasze maluchy. Od pierwszych dni są porównywane do innych. Nasza radość z pełnego sprytu czworakowania maleje, bo widzimy młodsze dziecko sąsiadki stawiające pierwsze kroki. Chcemy przyśpieszać, chcemy więcej… I zapominamy o tym, że rozwój jest czymś indywidualnym, że da się go stymulować stwarzając odpowiednie warunki, ale nie da się podkręcić tempa. A właściwie trochę się da, ale nic dobrego z tego nie wyniknie.

Można niechodzące dziecko uparcie pionizować i prowadzać za ręce. Można wprowadzić przeróżne treningi np. samodzielnego zasypania, czy korzystania z nocnika. Jeśli jednak ciało i umysł dziecka nie są gotowe, to ryzykujemy konsekwencjami, które będą się ciągnęły za dzieckiem nawet latami (o negatywnych skutkach działań „na siłę” przeczytacie np. tu i tu).

(edit): Innymi słowy: jeśli coś Cię niepokoi, np. uważasz, że Twoje dziecko powinno już chodzić, bo wszyscy jego rówieśnicy już to robią,  to zamiast „prowadzać za rączki” i namawiać dziecko „popatrz, Ala już tak ładnie chodzi, wstań na nóżki, nie na czworakach”, pójdź do dobrego specjalisty – niech on oceni sytuację i w razie potrzeby podpowie jak dobrać aktywności i w jaki sposób stymulować tę sferę. 

Między Helą i Lusią jest miesiąc różnicy. Szybko okazało się, że dziewczynki poszczególne umiejętności nabywają w różnym tempie. Hela zaczęła pierwsza czworakować, ale to Lusia nauczyła się szybciej chodzić. Kiedy ja podskakiwałam z radości z kolejnego słowa wypowiedzianego przez Helenkę, Lusia recytowała już dwuzdaniowe wierszyki. Choć od początku wiedziałyśmy, że nie ma sensu porównywać dziewczynek i zazdrościć kolejnych umiejętności, obie musiałyśmy włożyć trochę pracy w to, by szczerze cieszyć się  tym co jest, dać naszym maluchom czas i przestrzeń, zamiast wyczekiwać niecierpliwie kolejnego etapu.

W końcu nasze dzieci nie pojawiły się  po to, by spełniać nasze oczekiwania. Byśmy mogły zakasować wszystkich na osiedlowym placu zabaw. Nie muszą być najlepsze, chcemy by były szczęśliwe, by odkrywały swoje pasje, w swoim tempie, a nie pod dyktando absurdalnych konkursów, które urządzają dorośli.

Nasze córki są różne. Choć my jako mamy , wzajemnie inspirujemy się w naszych działaniach, często okazuje się, ze to co sprawdza się u jednej, zupełnie nie działa u drugiej. Wyjątkiem są chyba tylko książki – tu zazwyczaj Lusia i Hela są zdecydowanie jednomyślne w swoich sympatiach 🙂  Z zabawkami jest już różnie. Helenka od dłuższego czasu przepada za puzzlami, Lusia woli inne aktywności. Być może niedługo pokocha układanki równie mocno jak Helenka, być może nie. Obie z Martyną staramy się umożliwiać dziewczynkom kontakt z bodźcami wpływającymi na różne strefy rozwoju, ale nie upieramy się przy naszej wizji.

Nie chcemy startować w konkursie na złote dziecko i lepszego rodzica. Takie wyścigi są niebezpieczne – można zagubić po drodze radość ze spotkania z  niepowtarzalnym małym człowiekiem. Można stracić czas na czekanie, zamiast cieszyć się poznawaniem siebie nawzajem i budowaniem prawdziwych więzi.

Na zdjęciach Lusia i Hela układają puzzle spod szyldu Kapitana Nauki. Jeśli Wasze dzieciaki lubią układanki, to koniecznie przejrzyjcie ofertę Wydawnictwa Edgar. Puzzle są solidnie wykonane, a o walory artystyczne dbają znani polscy ilustratorzy np. Maciej Szymanowicz, Anna Rudak, czy Robert Romanowicz.

KONKURS

Ale to nie wszystko! Możecie wygrać puzzle „Puzzle układam i opowiadam. Spadochroniarze 3+” Jeśli chcesz puzzle, pod tym postem lub na naszym funpage’u, o tutaj, zgłoś chęć udziału w zabawie i napisz w komentarzu, co byś umieścił(a) na puzzlach –

Jaki rysunek, wzór, co by się tam działo, gdybyś to Ty był(a) ilustratorem / ilustratorką?

Na odpowiedzi czekamy do 15 lipca (włącznie). Będzie nam bardzo bardzo bardzo miło, jeśli polubicie i udostępnicie ten post i zaprosicie do zabawy znajomych. Wyniki podamy najpóźniej 17.07, pod tym wpisem.

Przystąpienie do udziału w Konkursie  jest równoznaczne z akceptacją  postanowień Regulaminu i zgodą na przetwarzanie  danych osobowych przez Organizatora w celu przeprowadzenia i ogłoszenia wyników Konkursu.

Wyniki konkursu: Puzzle „Układam i opowiadam. Spadochroniarze” powędrują do Patrycji, która napisała: „Z ochotą biorę udział! Pamiętam że jako dziecko uwielbialiśmy z bratem odszukiwać na wyścigi wskazane przez Mamę elementy na obrazkach w książkach. Teraz moja córcia nie ma jeszcze rodzeństwa ale gdybym mogła zilustrować dla niej puzzle umieściłabym tam całą farmę ze stodołą, domkiem, zwierzętami, fragment pola, łąki i lasu, gdzie zza każdego krzaczka wyglądać będzie jakieś zwierzątko(…)”. 🥇Gratulujemy i prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej!

Spodobał ci się nasz wpis? Proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco !
0

12 komentarzy

  1. Może urokliwe miasto. Brukowana ulica, kamienice, fontanna A w niej pluskajace się dzieci. Mama i tata czekający na maluchy, a obok roweru bo wszyscy są właśnie na wycieczce. 😉

    Iwona
  2. Zapewne wyłamię się z komentarzem ale chciałam tylko dodać, że nie należy popadać ze skrajności w skrajność. Owszem, porównywanie nie do końca jest dobre, ale czasami dopiero kontakt z rówieśnikami pozwala dostrzec pewne nieprawidłowości w rozwoju naszego dziecka. Zwłaszcza jeśli mówimy o pierwszym dziecku. Mimo indywidualnego rozwoju należy obserwować i pamiętać o pewnych normach rozwojowych dla danego wieku. I tak jeśli chodzi o wybór zabawek to nie będzie miało to tak wielkiego znaczenia to, jeśli mówimy o rozwoju ruchowym czy mowy już tak. Z jednej strony mamy „wyścigi” a z drugiej lekceważenie (np. brak mowy u 2latka) niepokojących objawów. Życzę wszystkim, żeby znaleźć złoty środek 🙂

    Kinga
    1. Kinga, dzięki za komentarz! Oczywiście warto mieć „rękę na pulsie” i w razie niepokoju po prostu skonsultować się z dobrym specjalistą. Z kimś, kto będzie umiał profesjonalnie ocenić sytuację i w razie potrzeby dobrać odpowiedni sposób postępowania. Przykładem jest właśnie mowa – Heli zasób słów jest znacznie skromniejszy niż Lusi. I choć wiem, że dziewczyna ma jeszcze czas na rozkręcenie się w tym zakresie, to konsultujemy się ze specjalistą – chociażby po to, by zainspirował nas pomysłami na zabawy, które są przy okazji atrakcyjnymi ćwiczeniami logopedycznymi 🙂 Żadna skrajność nigdy nie jest dobra – lekceważenie może być niebezpieczne, nic jednak dobrego nie wyniknie z przyśpieszania zdobywania pewnych umiejętności w wyniku nieprawidłowej stymulacji, czy treningów.

      Magda
  3. Z ochotą biorę udział!
    Pamiętam że jako dziecko uwielbialiśmy z bratem odszukiwać na wyścigi wskazane przez Mamę elementy na obrazkach w książkach. Teraz moja córcia nie ma jeszcze rodzeństwa ale gdybym mogła zilustrować dla niej puzzle umieściłabym tam całą farmę ze stodołą, domkiem, zwierzętami, fragment pola, łąki i lasu, gdzie zza każdego krzaczka wyglądać będzie jakieś zwierzątko, gdzie w ogrodzie rosłyby warzywa, a w kuchennym oknie widać będzie świeżo upieczone ciasto na stole. Będzie tam mnóstwo szczegółów do odnajdywania i nazywania, które zapewnią nam długie wspólne chwile zabawy połączonej z nauką.

    Patrycja
  4. Długo myślałam, ale wymyśliłam i to dwa pomysły:)

    1) Narysowałabym serie puzzli z uroczą rodzinką (mama + tata+ 2 lub więcej dzieci o nazwisku Puzzelscy Puzzelkowscy czy coś w tym stylu), przedstawiając ich w różnych sytuacjach propagujących wspólne rodzinne spędzanie czasu jak choćby rodzinka siedząca na kanapie czytająca książki, wspólne zabawy na placu zabaw/łące/lesie, kąpiele w morzu, wycieczka rowerowa (tu można dołączyć elementy dbania o bezpieczeństwo jak kaski, ochraniacze dla dzieci, najmniejsze dziecko w foteliku rowerowym zapięte pasami itp.), wizyta w zoo, pieczenie muffinków….tutaj naprawdę można popłynąć z wyobraźnią…

    2) Drugi pomysł to bardziej dla połechtania estetycznego zamiłowania wielu mamusiek do kupowania dzieciom rzeczy ślicznych, ze smakiem, nieprzeładowanych kolorami/kiczem itd. Na obrazku puzzli namalowałabym karuzelę dla dzieci w starym/retro stylu (czasem pokazują takie w filmach amerykańskich w wesołych miasteczkach lub parkach miejskich), z takim końmi, które poruszają się w górę i w dół, jechałyby na nich dzieci podobne do tych z puzzli ze spadochroniarzami (idealnie pasuje mi tu kreska i styl ich ilustratora), puzzle byłby w stonowanych, delikatnie pudrowych kolorach, mam nadzieję, że potraficie to sobie wyobrazić choć trochę i zrozumieć o co mi chodzi:P Myślę, że taki obrazek po ułożeniu i oprawieniu mógłby być ciekawa ozdobą dziecięcego pokoju:)

    Sylwia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *