Tytuł miał brzmieć: „[… ] mnóstwo radości i bałaganu.” ale nie chciałam nikogo zniechęcać 😉 Prawda jest jednak taka, że czysto nie będzie.

Czy jednak zawsze musi?

Od kilku dni bawimy się sztucznym śniegiem zrobionym z dwóch zupełnie niemagicznych składników. Tak! tylko dwóch – nasze białe pucho-okruchy powstały po zmieszaniu ze sobą skrobi i balsamu do ciała.

Potrzebne będą:

  • balsam do ciała
  • skrobia ziemniaczana (z kukurydzianą też powinno dobrze pójść 🙂
  • (opcjonalnie) sypki brokat  – np. srebrny lub niebieski

Balsam wybrałam tak, by było ekonomicznie i niezbyt pachnąco – najchętniej wzięłabym taki bez zapachu, ale akurat w naszej drogerii nie było.

Przebieg:

Do dużej miski przekładamy kilka łyżek balsamu, dodajemy kilka łyżek skrobi. Mieszamy, rozgniatamy. Jeśli masa się klei, dodajemy więcej skrobi. Jeśli śnieg  jest zbyt sypki, dodajemy trochę balsamu. I tyle! Opcjonalnie można jeszcze dodać trochę brokatu

Helka mieszała składniki przy stoliku, ale zaraz potem przeniosła się do wielkiego pojemnika-kuwety. Pozwoliło to na ograniczenie bałaganu do niezbędnego minimum.

Na początku trwał wielki zachwyt śniegową masą – nie trzeba było podpowiadać Helenie, co można z nią robić – ugniatała, przesypywała, rozcierała. Potem wkroczyły do akcji zwierzaki, które biegały po zaspach i wspinały się na ośnieżone przeszkody. Ze śniegu można ulepić też kule, wychodzą z niego świetne babki. Próbowałyśmy też z foremkami do ciastek, ale białe ciasteczka szybko się rozpadały.

Sztucznym śniegiem można  bawić się przez kilka dni, wystarczy zapakować go do szczelnej torebki i włożyć do lodówki.

Śnieg można przerobić też na kolorową masę plastyczną – wystarczy dodać olej – powoli małymi porcjami i mieszać – tak by uzyskać odpowiednią konsystencję (plastyczną, ale nie zbyt tłustą). U nas wyszło mniej więcej 1 łyżka oleju na 100 ml balsamu i 100 gr skrobi +   barwnik i trochę brokatu.

Jeśli szukacie jakiegoś przepisu na śnieg, dla maluchów, które czasem coś tam do buzi włożą, to sprawdźcie koniecznie u Oli Cherezińskiej i jej 6 przepisów na sensoryczny śnieg (KLIK).

 

Dobrej zabawy!

Magda

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *