Intensywniejsze kupowanie książek dla Heleny zaczęło się u nas w dniu w którym po obejrzeniu naszych dwóch pierwszych pozycji z biblioteczki (popularna seria z kontrastowymi ilustracjami) zabrałam się za magazyn, który trochę przypadkowo trafił do naszego domu po wizycie w Rossmanie. Nie dość, że przejrzałyśmy wszystkie strony, to jeszcze przeczytałam córce dwa artykuły:) A Ta wyraźnie zadowolona wydawała z siebie różne radosne dźwięki. Od zawsze lubiłam przeglądać i zachwycać się książkami dla dzieci, więc z zapałem zaczęłam wybierać, kupować i tworzyć listę pożądanych… Kupka książek na naszym stoliku urosła, a lista w głowie się wydłużała. Co więcej, ta lista stawała się coraz bardziej wytrawna.. Marzyły mi się książki niebanalne, niesamowite teksty i ilustracje dzieła sztuki. Marzyły mi się i nadal mi się marzą, choć moje kurczowe „chcę i muszę” znienacka zmieniła Helenka.

Tak się złożyło, że Helena ze wszystkich książek, które mamy w domu, najbardziej polubiła dwie najtańsze spoza mojego rankingu. Na top liście pięciomiesięcznego bobasa jest książka o zwierzętach wiejskich z serii Onomato, czyli zabawa dźwiękami oraz harmonijka Nad morzem z serii Pierwsze słowa.

 

Przy Onomato… ze skupieniem przygląda się dużym literom, ciekawią ją też ilustracje. Jej ulubione strony to te z krową i kotem- słysząc MUU MUU i MIAU MIAU zawsze się szeroko uśmiecha.

Wydawnictwo Olesiejuk, rok 2015

W książce jest 10 stron (5 zwierzątek)

cena: ok. 3zł.

 

 

Harmonijkę kupiłam trochę przypadkowo- sprytny internet mi ją zaproponował przy okazji innych zakupów. Nie kosztowała dużo, szybko znalazła się w moim koszyku. Tanie książki kojarzą mi się z marnymi ilustracjami. Te z Nad morzem bardzo mnie zaskoczyły – są niezwykle przyjemne. A Helena doceniła format książki- zarówno złożoną w małą kostkę, jak i rozłożoną harmonijkę łatwiej chwytać, trzymać i manipulować. Dodatkowo pozwoliłam jej w końcu na test smakowy. Przy droższych pozycjach martwiłam się, że wkładane do buzi się rozkleją, rozwarstwią. A tu z lekkim sercem pozwoliłam na lizanie mewy i gryzienie meduzy:)

Wydawnictwo Aksjomat, rok 2003

cena: ok. 3zł

dsc_4834

Hela dała mi pstryczka w nos, ale nie porzuciłam mojej wytrawnej listy. Pewnie na wszystko przyjdzie (lepszy) czas…

Magda

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

0 komentarzy

  1. Pingback: Seryjni książkożercy – #OnoMaTo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *