Wizyta kontrolna u pediatry.

Na koniec przypomina mi się, że mam zapytać o leki na alergię. Moją,  ale przecież karmię jeszcze Helkę (2,9). Co prawda raz – dwa razy na dobę, ale wolę się upewnić.

Zanim jednak udaje mi się dokończyć zdanie, po słowach, „jeszcze karmię” pani doktor  (wymownie  patrząc) rzuca:

Karmi pani już tylko dla siebie, nie dla niej.

Jestem zaskoczona takim komentarzem z jej strony, nie wdaję się jednak w dyskusję. Udaje mi się uzyskać odpowiedź dotyczącą leku. Wychodzę z gabinetu mocno zmieszana i nie wiem czy chodzi jej o to, że naiwna gąska, czy bardziej samolub ze mnie. Wiem tylko, że nie ma racji.

.

Dlaczego karmię piersią Helę, choć nie jest już niemowlakiem? Ponieważ procesem odstawienia współkieruje Ona. I ten proces już trwa, choć jest powolny. Mnie to nie frustruje, a jeśli zacznie, to pewnie podejmę pewne kroki, by przyśpieszyć (choć pewnie nie skorzystam z rad pani doktor i nie zabandażuje sobie piersi). Nie namawiam, nie przypominam, nie zmuszam. Gdyby Hela nie zgłaszała potrzeby, już dawno zakończyłaby się mleczna przygoda. Ale ona wciąż trwa.

Czy to normalne?

Tak!

Światowe organizacje zajmujące się zdrowiem małych dzieci mówią o długości karmienia w podobny sposób:

„kontynuowanie karmienia piersią wraz z wprowadzaniem produktów uzupełniających do 2 roku życia i dłużej”.

WHO

„kontynuowanie karmienia do 1 roku lub dłużej według życzenia matki i dziecka”

Amerykańska Akademia Pediatrii

Co więcej, na stronie Amerykańskiej Akademii Pediatrii możemy przeczytać:

Nie istnieje górna granica długości oraz nie ma dowodów na szkodliwość w sferze psychiki lub rozwoju przy karmieniu piersią w trzecim roku życia lub później .

pediatrics.aappublications.org

Psycholog Agnieszka Stein pisze na swoim blogu:

Kathy Dettwyler porównała różne wskaźniki wyznaczające to, jak długo dany ssak karmi swoje potomstwo i wyszło jej z tego, że czas rezygnacji z piersi dla ludzkich dzieci powinien się mieścić między 2,5 a 7 rokiem życia. To jest zgrubne oszacowanie na podstawie zwyczajów różnych gatunków, żadna norma. Jednak daje pewne pojęcie o tym, że 4 letnie dziecko karmione piersią nie jest raczej żadnym zaburzeniem.

agnieszkastein.pl

Ostatnio Martyna podzieliła się na sasankach wiadomością, że właśnie zakończyła się jej i Lusi droga mleczna. Wiele mam dzieci dwuletnich i starszych skomentowało post, pisząc, że wciąż karmią. <3

Niestety nie zawsze łatwo przyznać się do długiego karmienia – jakiś czas temu fala negatywnych komentarzy zalała post na Facebooku portalu TaTenTo. Pod artykułem, w którym mama opowiadała o karmieniu kilkulatka można było przeczytać, że jest to obrzydliwe i krzywdzi dziecko… Niektórzy posunęli się stwierdzenia, ze jest to   wykorzystanie dziecka dla własnej przyjemności.

Rozumiem, że komuś może nie podobać się karmienie piersią dziecka, które nie jest noworodkiem, niemowlakiem. Czym innym jest jednak napisanie „mnie się to nie podoba”. „ja bym tak nie chciała”, a czym innym jest powiedzenie, że taka sytuacja jest niezdrowa, a widok odrażający…

I znowu wrócę do słów Agnieszki Stein, która jest dla mnie dużym autorytetem, jeśli chodzi o wychowanie:

Chciałabym, żeby opinia publiczna bardziej zajmowała się babciami i ciociami całującymi na siłę małe dzieci, miejscami, gdzie oczekuje się od dzieci, że rozstaną się z mamą czy tatą z minuty na minutę i zrobią grzecznie pa, pa. I w ogóle całym konceptem „grzecznego dziecka”.

Natomiast na pytanie o to, jak długo dziecku potrzebna jest fizyczna i emocjonalna bliskość opiekuna odpowiedź brzmi – dużo dłużej niż to się większości wydaje. Teksty o tym, jak to roczne, półtoraroczne dziecko ma się usamodzielniać, radzić sobie samo itp. wyrastają z poważnego nierozumienia potrzeb dzieci i ich rozwoju.

Wiedza (a właściwie niewiedza) komentujących  to jedno, a słowa specjalistów, które przeczą wynikom badań i stanowisku wypracowanemu przez światowe organizacje to zupełnie inny problem. Niestety są lekarze ( w tym pediatrzy) i psycholodzy, których opinie na temat karmienia piersią nie mają związku z aktualną wiedzą. Smutne i  frustrujące jest to, że ci specjaliści przyczyniają się do szerzenia nieprawdziwych informacji na temat karmienia piersią.

Na szczęście jest też sporo takich lekarzy, którzy uaktualniają swoją wiedzę i stanowią nieocenioną pomoc dla rodziców. Przed wyborem pediatry warto przeprowadzić wśród innych rodziców wywiad – my właśnie w ten sposób trafiliśmy na cudowną pediatrę (pani doktor, o której pisałam na początku tego tekstu, była w ramach zastępstwa).

Na koniec wszystkim rodzicom, którzy potrzebują wsparcia, szukają rzetelnej wiedzy, polecam trzy wirtualne miejsca, w których, w oparciu o najnowsze badania, obalane są mity dotyczące karmienia piersią. Te adresy to:

wymagajace.pl

hafija.pl

mataja.pl

 

Myślę, że Magda, Agata, Danka i Alicja – twórczynie wymienionych wyżej  stron uratowały niejedną laktację, otarły nie jedną matczyną łzę. Ich blogi to kompendium wiedzy o karmieniu piersią (i ogólnie o rodzicielstwie). To w dużej mierze  dzięki nim mam w sobie tyle spokoju i pewności, że nasza historia karmienia, to jeden z możliwych i dobrych wariantów.

Magda

Zdjęcie: freepik.com

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

2 komentarze

  1. Dobre pytanie! Oczywiście, że nie 😂. W trakcie tworzenia tekstu, kilka razy dokonywałam małych przeróbek i „Teraz” należało do zdania, z którego ostatecznie zrezygnowałam. Jakoś umknęło to mojej uwadze 😉

    M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *