Zacinał deszcz ze śniegiem, w pośpiechu pchałam przez kocie łby naszą spacerówkę.  W głowie miałam natrętny fragment Wózek jedzie turli turli tur tur tur i zastanawiałam się, czy  było warto kupować bilety do teatru, jechać w taką pogodę, znosić humory Heleny…

Było! Oj, było!

Pomimo kiepskiego początku i równie męczącego powrotu, muszę stwierdzić, że  Sensoryczny Labirynt Muzyczny, na który wybrałyśmy się z Helen w ostatnią listopadową środę, był niezwykłym doświadczeniem. Wciągający, intrygujący, zabawny, dopracowany – wspaniały projekt Teatru Małego Widza, coś z pogranicza instalacji, teatru, koncertu i performersu. Wędrówka piwnicami teatru była pełna doznań – światła, kolory, zapachy, faktury, dźwięki – każde pomieszczenie przynosiło nowe niespodzianki. Pluszowa plaża, makaronowy las, lustrzany korytarz – było wiele niezwykłości na naszej drodze. Mnie jednak (i chyba Helenkę też) najbardziej urzekły mini koncerty, muzyka grana na żywo na różnych instrumentach oraz aktorzy teatru. Ci ludzie byli naprawdę fenomenalni – od razu widać, że kochają to co robią! DSC_0333Chciałabym pokazać Wam kilka obrazków z tego magicznego miejsca, ale na szczęście podczas wędrówki w labiryncie nie można robić zdjęć. Piszę „na szczęście”, bo choć na początku było mi szkoda, że aparat zostaje w domu, to potem  doceniłam tę zasadę. Nie można być w pełni „tu i teraz” i cieszyć się tym co jest i tym z kim się jest, gdy jednocześnie myśli się o najlepszym kadrze i ustawieniach w aparacie – a przynajmniej ja tak nie potrafię. Gdybyście chcieli jednak podejrzeć, jak tam w tym labiryncie jest, to obejrzyjcie ten radosny filmik (klik). Jeśli nabierzecie ochoty na labirynt, trzymajcie rękę na pulsie – co prawda ma być grany jeszcze dwa lata, ale bilety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Najlepiej zapiszcie się na newsletter’a teatru.

Ja z labiryntu wyszłam uśmiechnięta od ucha do ucha. Jeśli chodzi o Helę, to raczej nieruchomo kontemplowała przestrzeń, rozkręciła się dopiero w ostatniej sali. Szalała na olbrzymich pufach, nurkowała i wspinała się z radosnym piskiem. Wcześniej nie eksplorowała przestrzeni, natomiast była zasłuchana i zapatrzona w aktorów – muzyków. I to jest właśnie ogromna moc labiryntu – każdy znajdzie coś dla siebie. Oczywiście jeśli tylko nie ma gorszego dnia – synek koleżanki przepłakał całe zwiedzanie labiryntu. Choć zwykle lubi takie atrakcje, tym razem zupełnie nie chciał brać w nich udziału. 🙁

Nasze wyjście zainspirowało mnie do stworzenia czegoś w domu. Na początku miałam wizję ogromnej instalacji ze świateł i innych bajerów, ale szybko mi przeszło. 🙂 Takie atrakcje zostawiam fachowcom, a nam w domu wystarczy mini wersja – pudełko sensoryczne. DSC_2694Pomysł jest prosty, ale chyba efektowny. Co jest potrzebne? Pudełko, klej (u mnie nietoksyczny introligatorski), sznurki, materiał, papierki, pudełeczka, buteleczki i inne skarby (lub inne śmieci 😉 ).

DOTYK, SŁUCH

Kamyki, guziki i różne świecidełka przyklejone  do wewnętrznej strony pokrywki pudełka. Użyłam kleju introligatorskiego, który po wyschnięciu (co trwało ponad dobę) staje się przeźroczysty.DSC_2696DSC_2701

SŁUCH, DOTYK

Papierki po cukierkach przywiązane do świątecznego łańcucha i włożone do pojemnika po pomidorkach.DSC_2702DSC_2703

SŁUCH, DOTYK

Butelka, a w niej mega szeleszcząca folia (fragment rękawa do pieczenia).

DSC_2710-001

WĘCH

Zapachowe gałganki, czyli rozmaryn i herbata z różą zawinięte w chusteczki i materiał. DSC_2713

Na koniec tylko napiszę, że nie wiem kto miał większą radość z pudełka 😉 . Mogłabym się bawić w takie wyklejanie godzinami. Hela najbardziej zainteresowana była  pokrywką i zabawą w wyjmowanie i wkładanie folii do butelki (co akurat jest dosyć trudne, ale bardzo się uparła, że dokona tego samodzielnie). Woreczków nie chciała powąchać – chyba będę musiała bawić się nimi sama 😉 .

Pozdrawiam!

Magda

***

 

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

Jeden komentarz

  1. Pingback: Księżycowo w Teatrze Ochota – niezwykły, interaktywny spektakl dla najnajów. Warszawa Malucha #13 – Sasanki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *