„Uwaga! Dzieci są czyste albo szczęśliwe!”

– taki napis zajdziemy przy kuchni błotnej w Rezerwacie Dzikich Dzieci w Lublinie.

Rezerwat Dzikich Dzieci to nic innego jak przygodowy plac zabaw – adventure playgrounds są bardzo popularne na przykład w Wielkiej Brytanii i Niemczech.

W Polsce mamy jeden jedyny. W Lublinie. Kilka dni temu odwiedziliśmy go z Helenką. Jest niesamowity!

Rezerwat dzieli się na dwie strefy: buforową i ścisłą.

STREFA BUFOROWA

To przestrzeń bez ograniczeń wiekowych, co w praktyce oznacza, że bawią się tutaj dzieci poniżej 7 roku życia (pod opieką rodziców). Oprócz rozbudowanej, zacienionej kuchni błotnej znajdziemy tu między innymi piaskownicę, drewniany domek, labirynt z palet i… autobus (tak, tak – też do zabawy 😀 )

STREFA ŚCISŁA

Ta strefa przeznaczona jest dla  dzieci, które skończyły siedem lat. Rodzice nie mają tutaj wstępu –   jedynymi dorosłymi są Playworkerzy (czyli Strażnicy Zabawy), którzy wspierają dzieciaki w zabawie (na wyraźną prośbę), pomagają rozwiązywać konflikty oraz dbają o bezpieczeństwo.

Co się dzieje w tej strefie? Dzieciaki tworzą własną przestrzeń. Teren przypomina wielki plac budowy, na którym powstają domki i bazy, fortece, labirynty, tory przeszkód i inne ciekawe konstrukcje.

Dzieci mają do dyspozycji prawdziwe narzędzia (w tym wkrętarkę, ręczne piły, młotki, gwoździe), deski, opony, palety, przedmioty codziennego użytku, przeróżne „odpadki”. Co z nimi zrobią, jak je wykorzystają zależy tylko od nich.

Dzięki przepustce dla reporterów 😉 mogłam przyjrzeć się tym działaniom z bliska.

Powiem szczerze, że przebywając w tej strefie, po prostu się wzruszyłam. Dawno nie poczułam takiej tęsknoty za dzieciństwem. Za swobodną zabawą, radością tworzenia bez kalkulacji zysków i strat.

Dzieciaki mają tu cudną wolność tworzenia. Nie chcę jednak powiedzieć, że Rezerwat to jakaś sielanka – zdarzają się kontuzje, konflikty, nieporozumienia – czyli wszystko to, co zdarza się w normalnym życiu (i na innych placach zabaw też). Wspólna praca często wymaga trudnych negocjacji, ćwiczenia sztuki kompromisu…

🌿🌿🌿 🌿🌿🌿 🌿🌿🌿

Nie jest też tak, że w Rezerwacie można wszystko – panują tu bowiem pewne reguły. Przed rozpoczęciem swojej przygody w Rezerwacie, dzieci zapoznają się z Kodeksem Honorowym, który oparty na zasadach wzajemnego szacunku.  Każde dziecko podpisuje się pod kodeksem przez odbicie palca. 

Rezerwat mieści się niedaleko starówki (5 minut szybkiego marszu pod górkę 😉 ), więc w razie czego jest gdzie zjeść i wypić kawę 🙂 Na Rezerwat warto zarezerwować sobie trochę więcej czasu niż „chwilę się rozejrzymy, pobawimy i wracamy”. Gdyby nie obiad i krótka drzemka, nasza Helka pewnie twardo działaby w Rezerwacie cały dzień – nawet nie próbowaliśmy jej wyciągać po dwóch godzinach, jak to zwykle mamy zwyczaju przy zwykłych placach zabaw.

Miejsce niezwykłe, myślę, że spodoba się tym rodzicom, dla których w wychowaniu ważne są zabawa, swoboda tworzenia, prostota, naturalne otoczenie. A dzieciom? Zgadzam się z Basią z Wielkiego Zachwytu, że dzieci po prostu będą tu miały raj 🙂

Rezerwat Dzikich Dzieci

Lublin, ul. Dolna Panny Marii 8

Dni i godziny otwarcia w sierpniu: wtorek – niedziela; godz. 10 – 18:00

Rezerwat prowadzi: Pracownia Sztuczka; sztuczka@ck.lublin.pl; tel. 81 466 61 47

Więcej informacji znajdziecie tutaj.

 

 

 

 

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
error0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *