Ostatnio byłam świadkiem rozmowy trzech mam. Z ich wypowiedzi wynikało, że uczestniczyły w zajęciach umuzykalniających – gordonkach*. Były rozczarowane formułą zajęć:

„Takie coś można w domu samemu z dzieckiem zrobić.”.

„Z maluchem poniżej roku nie warto, nie skorzysta przecież.”

„Nie warto tyle płacić, jeśli dziecko nie bierze aktywnego udziału.”

Na forach internetowych znajdziemy mnóstwo pozytywnych opinii na temat takich zajęć, choć nietrudno  znaleźć też  rozczarowanych rodziców.

 * GORDONKI – zajęcia umuzykalniające dla dzieci do 3. roku życia oparte o teorię uczenia się muzyki Edwina Eliasa Gordona, amerykańskiego muzyka jazzowego i pedagoga.

Ja chodziłam z Helą na gordonki prawie rok, widziałam w tym olbrzymi sens, moja babcia kiedy się jednak o tym dowiedziała, skomentowała: „No popatrz, czego oni teraz nie wymyślą!”.

Jaka jest prawda?

Czy warto poświęcić czas (i pieniądze) i zapisać malucha na gordonki? Od jakiego momentu ma to sens? Czy nieangażujące się dziecko korzysta z zajęć muzycznych?

Zapytałyśmy specjalistkę – naszą koleżankę Basię Jagodzińską-Habisiak* jak to jest z tymi gordonkami, oto co odpowiedziała  na nasze pytania:

1) Gordonki są często określane jako zajęcia dla dzieci w wieku 0 – 3 lata. Czy rzeczywiście trzy- czteromiesięczny człowiek jest w stanie z nich skorzystać?

Basia Jagodzińska- Habisiak:

Jak najbardziej, ale musi być spełniony jeden najważniejszy warunek – rodzic musi być zaangażowany w zajęcia, a przynajmniej sprawiać przed dzieckiem takie wrażenie 😉 prawda jest taka, że im dalej w las czyli im dłużej dziecko uczęszcza na zajęcia (nie tylko gordonowskie), im częściej rodzic widzi jakąś reakcję dziecka na zachowanie nauczyciela i rodzica, tym ten rodzic chętniej i bardziej odważnie śpiewa i recytuje na gordonkach i w domu.

Ważne też jest to, żeby nie podchodzić do zajęć na zasadzie „niech go pani nauczy”. Profesor Gordon często powtarzał, że śpiewanie z dzieckiem powinno być sprawą naturalną i że każdy może być nauczycielem-przewodnikiem dla swojej pociechy. Umuzykalnianie dzieci wg teorii Gordona polega na tym, że „rozmawiamy” z dzieckiem w języku muzycznym.


Dziecko nauczy się posługiwać tym językiem, jeśli otoczenie będzie do niego mówić. Czy ktokolwiek z nas nauczył się dobrze języka angielskiego uczęszczając raz w tygodniu na lekcje 40-minutowe? Raczej nie. Dlatego też sugerujemy, żeby rodzice w domu śpiewali z dziećmi, powtarzali im wierszyki czyli rytmiczanki z zajęć, a wówczas efekt będzie zauważalny.

2) „Moje dziecko się nie angażuje na zajęciach, nie jest zainteresowane tym, co proponuje prowadząca” . Rodzice często mają  dużo wątpliwości – czy nie jest to strata czasu i pieniędzy, jeśli dziecko nie uczestniczy aktywnie w zajęciach muzycznych.

My, nauczyciele, jesteśmy instruktorami dla rodziców, a na naszych zajęciach rodzice odgrywają niezwykle ważną rolę. Jeśli ja się staram i dwoję i troję, żeby zainteresować dziecko, a rodzic siedzi z boku i sprawia wrażenie, że w ogóle go to nie obchodzi albo nie pokazuje na twarzy żadnych reakcji, to nie ma możliwości, żeby dziecko wyniosło coś z zajęć. Dlatego zachęcamy gorąco rodziców, żeby mruczeli, ruszali ustami, uśmiechali się, poruszali, powtarzali po nas króciutkie motywy rytmiczne i melodyczne, żeby pokazać ich dzieciom, że śpiewanie wcale nie jest takie trudne.

Bo nie jest!

Bywa też tak, że dziecko jest zaskoczone tym, co zobaczyło – nowe miejsce, dzieci, jakaś pani, trzeba było się spieszyć, sala bez zabawek, nie zdążyło zjeść… może być wiele powodów, dla których dziecko nie jest zainteresowane.
Czasem bywa, że dziecku (albo i rodzicowi) nie przypadnie do gustu nauczyciel – wtedy przecież można zmienić miejsce zajęć. Zdarzyło mi się, że jakiś rodzic zarzucił mi brak umiejętności wokalnych i podejścia do dzieci. Oczywiście jest to przykre dla kogoś, kto ma wyższe wykształcenie muzyczne i sporo życia spędził na nauce śpiewania, ale nie obrażam się, bo wiem, że nie każdemu musi odpowiadać mój tembr głosu. Na szczęście jest wielu certyfikowanych nauczycieli gordonków, którzy działają w Warszawie, więc wybór jest szeroki.

3. Nie warto chodzić na gordonki, bo to co się dzieje na zajęciach można robić samemu z dzieckiem.” Czy na pewno? 

Tu się nie zgodzę, niestety. Kurs gordonowski dla nauczycieli trwa ponad pół roku, po nim jest konieczność odbycia wielu godzin praktyk, egzamin teoretyczny i zdobywanie doświadczenia. W sumie to jednak wymagające przedsięwzięcie i nie każdy uczestnik kursu kończy go z certyfikatem.

Wiadomo – jako rodzice chcemy, żeby nasze dzieci edukowane były przez specjalistów, dlatego warto sprawdzić czy instruktor, który prowadzi gordonki nie tylko nam odpowiada pod względem osobowościowym, ale też czy posiada certyfikat.

Rzeczywiście zajęcia dla rodzica, który zaczyna przygodę z gordonkami mogą wydawać się śmieszne. Przecież „pam pam pam” każdy umie w domu zaśpiewać. Owszem, ale nie każdy zna teorię Gordona i nie każdy wie, w jaki sposób i jakie utwory śpiewać. Oprócz samego śpiewania wesołych piosenek, niezwykle istotne jest improwizowanie oraz dobór repertuaru – chodzi o podawanie śpiewanek w różnych skalach muzycznych i rytmiczanek w różnych metrach. A taki repertuar już nie jest znany każdemu rodzicowi 😉

Tak naprawdę nie chodzi o śpiewanie wesołych i smutnych piosenek. Sens tych zajęć jest zdecydowanie głębszy i dlatego nauczyciele powinni przekazywać tę teorię rodzicom przed zajęciami, zachęcać do czytania publikacji na temat tej teorii.

🎵🎶 🎵🎶 🎵🎶

Basi serdecznie dziękujemy za odpowiedzi! 🎵🎶 🎵🎶  Jeśli macie jeszcze jakieś wątpliwości, czy pytania do Basi dotyczące zajęć umuzykalniających, piszcie je w komentarzach lub wiadomości prywatnej przez przez nasz funpage (klik).

Pamiętajcie o naszym konkursie – do wygrania podwójny bilet na MeloKoncert dla maluchów. Szczegóły tutaj (KLIK)

🎵🎶 🎵🎶  🎵🎶 🎵🎶  🎵🎶 🎵🎶 

*Basia jest muzykiem, pedagogiem, organizatorem koncertów. Absolwentką Akademii Muzycznej w Warszawie. Certyfikowanym instruktorem zajęć umuzykalniających zgodnych z teorią uczenia się muzyki Edwina Eliasa Gordona, autorką projektu „MeloMaluchy MeloBrzuchy” – tzw. „gordonków” oraz cyklu MeloKoncertów. Basia jest też (a może przede wszystkim?) mamą. 🙂

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *