Jeszcze jako studentka pedagogiki prowadziłam zajęcia plastyczne dla maluchów w przedszkolu. W najmłodszej grupie były dzieci trzyletnie, czasem zdarzały się takie, które trzy lata kończyły dopiero za pół roku. Nigdy jednak nie prowadziłam zajęć dla maluszków poniżej dwóch lat. Nie byłam pewna tego, kiedy jest najlepszy czas na to, by zacząć myśleć o pierwszych kredkach, czy farbkach dla Helenki. Bardzo lubiłam moje plastyczne zabawy z maluchami, nie chciałam jednak robić czegoś, na co Helen nie byłaby jeszcze gotowa. Wiedziałam, że wielu rodziców zaczyna w okolicach pierwszych urodzin. Okazało się, że Helenka sama dała mi znać, że to już pora 🙂DSC_1677 Mniej więcej w trzynastym miesiącu zaczęła intensywnie interesować się naszymi długopisami, flamastrami, a w kawiarnianych kącikach dla dzieci stolik z pisakami i kredkami okazywał się bardziej atrakcyjny niż stosy zabawek na dywanie.

Jakie kredki wybrać?

Wyruszyłyśmy do sklepu po kredki odpowiednie dla maluchów. Jak się okazało do wyboru były różne kształty – kamyczki, kostki, kredki nakładane na paluszki, samochody i kredki świecowe o tradycyjnym kształcie. Kupiłam te ostatnie, bo wiedziałam, że takie „zwykłe” kredki najbardziej zainteresują moje dziecko. Może w przyszłości będzie chciała korzystać z dodatkowych atrakcji, w tym momencie zdecydowanie wystarcza jej tradycyjna forma  🙂

DSC_1681

Nasze kredki:

1. Crayola, kredki świecowe trójkątne Mini Kids

DSC_1693

To pierwsze kredki, które wypróbowałyśmy. Przy odpowiednim nacisku zostawią dosyć szeroki i intensywny ślad. Nietoksyczne, łatwo spieralne i zmywalne. Mają trójkątny kształt, więc nie turlają się po stole (a poza tym wygodnie się je trzyma w ręce).

koszt: 25zł (sklep stacjonarny)

2. Kredki świecowe 12 kolorów JOVI

DSC_1684

Chyba mniej wyraziste niż te z Crayoli, natomiast sporo tańsze i wyprodukowane ze składników spożywczych.

Koszt: ok. 11zł (kupiłam przez internet)

3. Kredki ołówkowe Jumbo 8 kolorów CRAYOLA

DSC_1692

Dla odmiany tym razem nie świecowe, a ołówkowe kredki. Helence bardzo się podobają – zwłaszcza wyjmowanie i wkładanie do pudełka, jeśli chodzi o rysowanie, to muszą poczekać na swój moment – zostawiają zbyt mało wyrazisty ślad. Bezpieczne, nietoksyczne, zmywalne i wytrzymałe (drzewo sandałowe).

Koszt: ok. 20zł (kupiłam przez internet)

Kredki czy flamastry?

Choć moim pierwszym wyborem były kredki świecowe, szybko zorientowałam się, że  na początku naszej artystycznej przygody lepiej sprawdzą się pisaki. Dlaczego? Pisaków łatwiej używać, a ślad który pozostawiają jest zdecydowanie mocniejszy, bardziej intensywny i kontrastowy, co zdecydowanie działa na malucha zachęcająco. Także jeśli zastanawiacie się od czego zacząć, odpowiedź brzmi: FLAMASTRY! No i w dodatku te zatyczki – zamykanie i otwieranie jest takie pasjonujące, czasem można zapomnieć o rysowaniu…

Nasze flamastry:

1. Flamastry mini Colorino kids 12 kolorów

DSC_1686

Niewielkie (8cm), lekkie, o intensywnych kolorach. Oczywiście nietoksyczne i łatwo zmywalne.

Koszt: ok 9zł (przez internet)

2. Flamastry Zmywalne Mini Kids 8 kolorów CRAYOLA

DSC_1687

Owalny kształt końcówki jest zabezpieczeniem przed wciśnięciem jej do środka mazaka. Taka końcówka gwarantuje również stałą grubość kreski. Bezpieczne i zmywalne, o intensywnych barwach.

Koszt: ok 14 zł (przez internet)

DSC_1669DSC_1665

Czy małe dziecko potrzebuje aż tylu kredek i pisaków? Oczywiście, że nie! 🙂 Cześć z nich poleży w naszej artystycznej szufladzie czekając na swój moment. Jeśli mieszka się niedaleko dobrego i niedrogiego sklepu z takimi artykułami pewnie nie warto robić  zapasów. Zamawiając przez internet nie opłaca się jednak kupować po jednej rzeczy –  lepiej skompletować całą artystyczną wyprawkę za jednym razem.

Jak to zrobić? Ja zacząć?

U nas zadziało się samo – tak jak wspominałam, Helenka już wcześniej miała doświadczenia z pisakami i kredkami. Wystarczyło, że posadziłam ją przy stoliku, położyłam papier, wyjęłyśmy kredki i zaczęłam sama rysować. Helena szybko do mnie dołączyła zostawiając ślady na kartce kolejnymi kolorami. Nie było wybuchów radości, czy innych emocji, ale widziałam, duże zaciekawienie i skupienie na twarzy. Z praktycznych porad dodam tylko, że nie warto dawać maluchowi zbyt wielu kredek / flamastrów naraz – trzy kolory wystarczą na sam początek, większy wybór może niepotrzebnie rozproszyć malucha. Jeśli rysujecie na podłodze (bądź innej śliskiej powierzchni) warto unieruchomić kartkę taśmą malarską. A! I nie pokazywać pudełka! Zachować na inną okazję – pojawienie się pudełka = koniec rysowania – wkładanie i wyjmowanie i wkładanie i wyjmowanie – i tak bez końca.

Jeśli potrzebujecie instrukcji  na pierwszy spotkanie kredki + dziecko fajny tekst znajdziecie u mamarak.pl  tutajzajrzyjcie koniecznie – czeka tu również  przegląd kredek i pisaków dla najmłodszych.

Dlaczego warto?

Zakup sprzętu do rysowania dla roczniaka jest dla jednych rodziców oczywistością a  dla innych fanaberią. Jaka jest prawda?

Przede wszystkim nie należy patrzeć na rysowanie z około rocznym maluchem jak na zaplanowaną aktywność mającą na celu wsparcie jego rozwoju. Owszem, mam świadomość, że  rysowanie rozwija moje dziecko i bardzo mnie to cieszy. Wspólne rysowanie to jednak przede wszystkim nasz sposób na wartościowe spędzenie razem czasu, na ciekawą aktywność, na dużą przyjemność. Tak, przyjemne i ciekawe spędzenie wspólnego czasu! A kiedy myślę sobie jeszcze o tych wszystkich dodatkowych korzyściach – począwszy od ćwiczenia motoryki małej, koordynacji wzrokowo – ruchowej, a skończywszy na rozwoju kreatywności, stymulacji rozwoju myślenia abstrakcyjnego i inteligencji emocjonalnej to cieszę się z naszego rysowania jeszcze bardziej.

Radosnego rysowania!

Magda

***

 

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

0 komentarzy

  1. Polecam tez farbki,na poczatek pewnie takie do malowania paluszkami,wbrew pozorom nie musi sie to skonczyc wielkim balaganem a dostarcza ciekawych doswiadczen.Mozna np.nalozyc dziecku na kartke trzy krople farby w roznych kolorach i niech sobie rozmazuje-to moim zdanie najprostrzy sposob na farby. U nas sprawdzaja sie tez pastele zwlaszcza jesli chodzi o wyrazistosc,nawet przy slabym nacisku zostawiaja mocny slad😊W temacie zabaw plastycznych u nas furore robi ciastolina,bardzo prosto robi sie ja w domu (w necie jest pelno przepisow)a zyskujemy wiele godzin wspanialej zabawy,nie mowiac o dobroczynnych skutkach dla motoryki malej i takich tam😉

    margolcia
    1. Oj tak! Farbki są fantastyczne. Twój sposób z kropkami jest świetny. My spróbowaliśmy prosto ze słoiczków i tez nie było źle z tym bałaganem. Ciastolina dzisiaj w sklepie na mnie patrzyła… Ale Helenka ostatnio częściej wkłada dziwne przedmioty do buzi, więc lewa ręka powstrzymała prawą przed zgarnięciem ciastoliny do koszyka… Muszę popatrzeć na te domowe przepisy. Dzięki :*

      Magdalena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *