Wiele miesięcy temu, w pewnym hipermarkecie na C. wypatrzyłam wśród wyprzedażowych książek różową okładkę. Łucja miała wtedy kilka miesięcy i niecierpliwiła się w wózku, więc miałam dosłownie kilka sekund, żeby zdecydować, czy książka znajdzie się w naszej biblioteczce. Spojrzałam na cenę, która nie przekraczała 10 złotych i wrzuciłam kartonówkę do koszyka z zakupami. Tak trafiła do nas pierwsza książka z serii Obrazki dla maluchów, po którą przez ostatnich kilka tygodni nieustannie sięga Lusia (20 miesięcy).

Łucja ma naprawdę sporą biblioteczkę. Przez długi czas kochała Pucia, Babo, Lalo i Bintę, kartonówki Dexeta i wiele wiele innych… Jakiś czas temu zauważyłam, że chyba te historie już ją trochę nudzą, nie zajmują jej na długi czas. Poza tym, ile razy można czytać „Pucia”?! Zaczęłam szukać alternatywy dla wspomnianych książek i przypomniałam sobie, że w szafie mamy „Ciało” z serii Obrazki dla maluchów. Wyjęłam i podałam Lusi. To był strzał w dziesiątkę! 🙂

„Obrazki dla maluchów” to seria kolorowych książeczek dla dzieci w sztywnej oprawie i ze sztywnymi stronami. Autorką książek jest Beaumont Emilie, która w prosty i ciekawy sposób zaprasza dziecko do poznawania otaczającego je świata. Poszczególne książki z serii nawiązują do niemal wszystkich dziedzin życia. Maluch poznaje zwierzęta, kolory, części ciała, pojazdy, ale także zasady dobrego wychowania, czy podstawy higieny i dbania o zdrowie. Co wolno, a czego nie? Czy każdy się starzeje? Gdzie mieszka tygrys? Co można robić na wsi? Kiedy nadejdą święta? Na te i wiele innych pytań odpowiadają „Obrazki dla maluchów”. Książeczki nie tylko uczą, ale także zachęcają do dalszych poszukiwań i zadawania pytań. W imię myśli: ciekawskie dziecko to mądre dziecko./ źródło: www.taniaksiazka.pl

image012

Zachęcona sukcesem różowej książeczki kupiłam inne pozycje z serii. Nasza biblioteczka powiększyła się o „Dzień malucha”, „Przyrodę”, „Uwaga, to niebezpieczne” i „Kolory”, które najmniej mnie urzekają, za to Lusi podobają się bardzo. Książki są już trochę „wiekowe” i być może nie każdemu przypadną do gustu, my jednak je bardzo lubimy. A za co?

Po pierwsze za ilustracje. Pokazują prawdziwy, realistyczny świat. Poza wspomnianymi „Kolorami”, w których jest trochę fantazjowania, pozostałe książki, które posiadamy mają realistyczną fabułę. Na obrazkach wiele się dzieje – można odwoływać się do nich w czasie codziennych czynności. Niektóre rozkładówki można potraktować jak wyszukiwankę.

Po drugie  za wytrzymałe kartonowe strony. To nie jest kryterium, które jest dla mnie na pierwszym miejscu, bo Łucja nie niszczy książek celowo, ale jest to z pewnością dodatkowy walor.

Za niewielki format, który także jest dla nas ważny. W porównaniu z Puciem czy serią o Ulicy Czereśniowej „Obrazki dla maluchów” są zwyczajnie poręczne. Maluch może je bez problemu uchwycić w ręce, a ja chętnie wrzucam książkę do torby przy wózku, gdy wybieramy się w podróż autobusem.

+++

Książka „Ciało” trafiła do nas jako pierwsza z serii. Kupując ją pomyślałam, że na pewno kiedyś zainteresuje Lusię. W końcu każdy maluch przechodzi etap zainteresowania własnym ciałem. Rzeczywiście tak jest – Lusia z zainteresowaniem przegląda ilustracje, nazywa części ciała i przysłuchuje się temu, co opowiadam lub czytam. Przeglądając „Ciało” odwołujemy się do zdarzeń z naszego życia. Niedawno Lusia była chora i mieliśmy w domu wizytę lekarza. Książka okazała się bardzo przydatna w przygotowaniu na spotkanie z panią doktor. To samo dotyczy mycia zębów czy włosów – wykonując te nienależące do ulubionych czynności, przypominam jej, że dziewczynka (lub chłopczyk) też to robią. I to naprawdę u nas działa!

IMG_0567

image014image015image017image016

+++

„Kolory” kupiłam, gdy Łucja zaczęła interesować się tym tematem. Pomyślałam, że to doskonałe rozszerzenie dla zabaw i aktywności związanych z kolorami, które wykonujemy w domu. Książka jest ciekawa, ale… niektóre ilustracje są zwyczajnie zmyślone. Jako zwolenniczka Montessori nie przepadam za książkami, w których zielona żabka sprzedaje lody uśmiechniętemu ogórkowi. Cóż… Przymykam na to oko i tłumaczę, że to taki żarcik. Niektóre ilustracje są ciekawe i bardzo pouczające, np. te, na których dzieci mieszają kolory farb.

image023  image024image025image026image027image028

+++

„Uwaga, to niebezpieczne!”. Ta książka to zbiorowisko niebezpiecznych zdarzeń, które mogą się przydarzyć maluchowi. Począwszy od sypania piaskiem po oczach, aż po zagubienie w sklepie. Może stanowić doskonały punkt wyjściowy do rozmowy na temat niebezpiecznych zdarzeń. Moim zdaniem nie można jej jednak tak po prostu wziąć do ręki i przeglądać, bo dziecko może mieć mętlik w głowie albo się zwyczajnie wystraszyć. Lusia bardzo mocno przeżywa to, co widzi na ilustracjach. Gdy opowiadam jej o tym, co się przydarzyło dzieciom jest autentycznie poruszona. Staramy się więc czytać po kilka stron z tej książki, a nie całą na raz.

image022

To bardzo przydatna pozycja w naszej biblioteczce. W czasie niefortunnych zdarzeń, które się Lusi przydarzają, (np. przytrzaśnięty szufladą paluszek) sama odwołuje się do tej książki. Patrzy na mnie porozumiewawczo i mówi „cinka siąśce” (tłum. „dziewczynka w książce”) i oznacza tyle, że dziewczynce w książce też się to przydarzyło. Bardzo często rozmawiamy też o tym, co mogłoby się przydarzyć w danej sytuacji, jeśli będziemy nieostrożni. Używamy tytułowego stwierdzenia „To niebezpieczne!”. Ale, ale! Moim zdaniem ta książka może „zainspirować” niektóre maluchy do niektórych działań, dlatego należy postępować z nią rozsądnie i czytać ją z dzieckiem.

IMG_0543

image029image030image031

+++

„Przyroda” to książka w której nie brak zwierząt, roślin i ciał niebieskich. Książka ma trochę inną formę niż pozostałe, które mamy. Duże rozkładówki pokazują np. wybrane ekosystemy (m.in. las tropikalny, sawannę i pustynię). Z powodzeniem traktujemy je jak wyszukiwanki. Pytam Lusię, gdzie jest lis lub ośmiornica, a ona wskazuje paluszkiem. W książce pokazane są i nazwane wybrane elementy przyrody, tj. pogoda, kwiaty, drzewa oraz zmiany w przyrodzie związane z porami roku.

image021

IMG_0546

image033IMG_0556image032

+++

„Dzień malucha” to na tą chwilę nasza ulubiona książka z serii. 🙂 Witamy z nią dzień sprawdzając na obrazku, czy dziewczynka też już wstała. Rozchylając zasłonki opowiadamy sobie o tym, co będziemy dalej robić. Lusia często zagląda wtedy do książki i mówi (oczywiście na miarę swoich umiejętności), co robi dziewczynka.  Chętnie sięgamy po tę książkę również wieczorem. Pomaga nam w rytuale zasypania.

image020

image034image035image036image037image038image039

Książki z serii Obrazki dla maluchów są odpowiednie już dla 1,5rocznego malucha, które bardzo intensywnie rozwija się poznawczo, zaczyna mówić, poznaje nowe słowa, zjawiska przyrody i zaczyna rozróżniać kolory. Z pewnością te książki posłużą także kilkulatkowi. Nie brak tu szczegółowych ilustracji i wydarzeń z życia przedszkolaka.

Porównanie cen książek znajdziecie tutaj.

Bardzo polecam!

Martyna

 

+++

 

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i Sasanki na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

Spodobał ci się nasz wpis? Proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco !
0

2 komentarze

  1. Pingback: 30 książek na 18 miesięcy. Najlepsze tytuły na pierwsze półtora roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *