Otoczenie Montessori w wielkim skrócie

Czy byliście kiedyś w przedszkolu prowadzonym metodą Montessori? Jeśli tak to zapewne zauważyliście małe drewniane krzesełka i stoliczki niczym z domku krasnoludków. Schludne półeczki z pomocami, które pięknie prezentują się w estetycznych koszyczkach lub na tackach. Pomoce w dużej części wykonane z drewna i naturalnych materiałów mrugają zalotnie do maluchów i zachęcają swym wyglądem do wyciągnięcia małej rączki. Wszystko jest piękne i przyjazne dla dziecka, sprawia, że poznawanie nowych rzeczy staje się wielką przyjemnością.

Gdy rozejrzycie się dobrze to zauważycie, że w takim przedszkolu nie ma… zabawek! Tak, tak! Nie znajdziecie tu raczej lalek-księżniczek, sterowanego autka i typowego misia. Są za to miniaturowe zestawy do prania i prasowania, mała miotełka i zmiotka do sprzątania okruszków i inne podobne gadżety. W przedszkolu Montessori nie ma po prostu typowych zabawek. Mówi się, że dzieci pracują z pomocami.

W bardzo wielkim skrócie opisałam wam przestrzeń malucha stylu Montessori. Jeśli macie ochotę więcej poczytać na ten temat to odsyłam Was do bloga http://www.thekavanaughreport.com/. To skarbnica montessoriańskich informacji.

A co z książkami? Czy są książki dla dzieci w duchu Montessori? Jeśli tak to co szczególnego je wyróżnia?

Tak. W kategorii książki możemy znaleźć te nawiązujące do założeń metody Montessori. Wiele zależy tu od wieku dziecka. Ja skupię się na książkach, które czytamy obecnie lub będziemy czytać w niedługiej przyszłości, a więc te dla dzieci w wieku 1-2 lata. Pozycje, które przejdą przez „filtr Montessori” dla dzieci do ok. 6 roku życia powinny być:

-dobrze napisane,

-realistyczne,

-estetyczne.

Dobrze napisane czyli pięknym, bogatym językiem i z interesującą fabułą. Jeśli chodzi o te walory to dla okołoroczniaka trudno wybierać książki z bogatą fabułą i wymyślnymi walorami językowymi. 😉 Na te cechy będziemy zwracać uwagę za kilka lat, kiedy Lusia podrośnie. Teraz skupię się na kolejnych.

Realizm.

Co z tym realizmem? Maria Montessori twierdziła, dzieci poniżej 6 roku życia nie powinny obcować z fantastycznymi motywami. Według niej małe dzieci, które dopiero poznają świat, nie potrafią rozróżnić prawdy od iluzji, a zatem pokazywanie im świata nieprawdziwego może spowodować w ich głowach zamieszanie i błędne wyobrażenia. Dla mnie brzmi rozsądne.

Zatem z książek wyrzucamy wróżki, duchy, mówiące zwierzęta, pojazdy mające ludzkie cechy itd. I nie chodzi tutaj tylko o treść książek, ale również o ilustracje. Lista się zawęża, prawda? Idealne będą książki, które pokazują świat takim, jakim jest czyli te z rzeczywistymi zdjęciami. Zaraz zaraz! – powiecie. A co z przepięknymi rysunkami czy ilustracjami namalowanymi przez zdolnych artystów? Spokojnie! Nie chodzi o to, by dziecko nie obcowało ze sztuką. Bynajmniej! Trzeba jednak przyznać, że wielu ilustracjom książkowym wiele brakuje, by nazwać je sztuką. Rynek wydawniczy pęka w szwach od pozycji o różowych plastikowych księżniczkach i komputerowo wygenerowanych ożywionych zwierzątkach. Wybierając książkę dla małego Montessorka, zwróćcie uwagę, czy ilustracje to dzieła sztuki czy raczej tandetne, kiczowate obrazki.

I tym sposobem płynnie przechodzimy do kolejnej cechy. 🙂

Estetyka.

Tak! Książki w duchu Montessori powinny być po prostu piękne. Pewnie dla każdego znaczy to, co innego, więc rozwinę myśl. Powinny być piękne w swej prostocie. 🙂 Mam nadzieję, że rozumiecie, co mam na myśli. Bez barokowego bogactwa szczegółów, wspomnianej dominacji różu, bez niepotrzebnych detali w postaci brokatów i cekinów na ilustracjach. 😉

A teraz do rzeczy. Poniżej moja subiektywna lista książek w duchu Montessori dla malucha w wieku około 1-2 lata.

  • Ogród motyli, Laura Weston

pol_pl_Ogrod-motyli-97_1

Po prostu piękna książka. Czarno-białe linoryty opowiadają motylą historię. Książka posiada odchylane okienka, więc zachęca małe rączki do zaglądania. Więcej o niej pisałam tu.

  • Zakątki, Michalina Rolnik

zakątki

O „Zakątkach” pisałam tu. To książka wielokulturowa. Z każdej strony uśmiechają się do was dzieci z różnych stron świata. Prezentują stroje ludowe swoich krajów oraz domy. Doskonała książka do opowiedzenia dziecku o tym, jacy jesteśmy różni.

  • Kolory, Zwierzęta, Andrzej Owsiński

Wycinankowe małe książeczki, o których pisałam tu. To książki na ludowo, mają proste i kolorowe ilustracje. Są estetyczne i przejrzyste. Obrazki podpisane po polsku i angielsku.

  • Jeden dzień, Aleksandra i Daniel Mizielińcy

i-jeden-dzien

Słownik obrazkowy dla najmłodszych. Bardzo schematyczne, proste ilustracje. Więcej o tej książce pisałam tu.

  • książki o Puciu, Marta Galewska-Kustra

 

Książki o Puciu wprowadzają dziecko w świat mowy. Ilustracje są przejrzyste, miłe dla oka – maluch od razu może się z Puciem zaprzyjaźnić.

  • Gdzie idziemy? A dlaczego? Wymyśl coś! Jest tam kto?, Anna-Clara Tidholm

 

Bardzo proste ilustracje obwiedzione grubym czarnym konturem (niemalże jak narysowane dziecięcą ręką) oraz mało tekstu. To książeczki idealne dla 1, 2-latków. Po więcej odsyłam Was do recenzji na blogu O tym, że…

  • Seria „Poznaję zwierzęta” wyd. Liwona

 

Małe kartonowe książeczki z jedną ilustracją na stronie. Niektóre z książeczek posiadają podpisy w formie rymowanych wierszyków. Ogromną zaletą tych kartonówek są ilustracje w postaci realistycznych zdjęć zwierząt. Idealne na półeczkę każdego Montessorka!

  • seria o Babo, Lalo i Bincie, Evy Susso

32440

Pisałamo nich tu. Zajrzyjcie koniecznie! Kolorowe proste ilustracje i przygody bliskie każdemu maluchowi.

  • Bardzo głodna gąsienica, Eric Carle

okladka-gasiennica-550x440

Klasyk! Nie będę się rozpisywać. Zajrzyjcie tu.

  • Moja pierwsza książka o kolorach, Eric Carle

i-moja-pierwsza-ksiazka-o-kolorach

Piękno i prostota – to wyróżnia książki Erica Carle. Ta książka ma charakterystyczną budowę – należy dopasować kolor do o danego przedmiotu, np. czarny do czarnego parasola itd. Obejrzyjcie filmik o angielskiej wersji książki -> klik.

 

  • seria Ela i Olek, Catarina Kruusval

 

To proste historyjki o codziennych czynnościach wykonywanych przez sympatyczne urwisy Elę i Olka. Póki co mamy tylko jedną książeczkę z serii – Ela i Olek bawią się. Na jednej stronie widzimy przedmiot np. piłkę, buty, misia, a obok mamy ten sam przedmiot w użyciu. Np. dzieci grające w piłkę lub z butami na nogach. Książki o Olku i Eli są dobrym przykładem spędzania wspólnego czasu np. z bratem, siostrą czy kolegą z podwórka.

  • seria o Maksie, Barbro Lindgren

Książeczki o Maksie (niektóre całokartonowe) to perypetie z życia małego chłopca, któremu towarzyszy piesek. Czasem pies pomaga Maksowi wyjść z opresji, innym razem psoci razem z nim. Pojawia się mama, która w trudnych momentach tuli Maksa, a czasem też karci. Ilustracje są bardzo proste i przejrzyste, a jednocześnie przepięknie oddają uczucia i nastroje towarzyszące maluchom. Tekstu jest bardzo mało. Sięgając po książki o Maksie przygotujcie się na dawkę humoru i szelmowskiego uroku ukrytego w ilustracjach. Spójrzcie tylko! Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie wrzucić ilustracji ze środka.

pieluszka-maksa_karton_1pieluszka-maksa_karton_2pieluszka-maksa_karton_3

 

  • Rozpoznaję zwierzęta – książeczka tekstylna do kupienia tu.

rozpoznaje-zwierzeta

Książka idealna na rozpoczęcie przygody z czytaniem. Zamiast papierowych  stron zdjęcia zwierząt zostały nadrukowane na płótnie.

 

A może macie inne propozycje książek dla Montessorków?

Martyna

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

4 komentarze

  1. Ciekawe. Moja córka uwielbiała niektóre z tych książeczek. Ostatnio (ma 2 lata i 4 miesiące) wytypowała m.in. „Pierwszą książkę o kolorach” do odłożenia, więc wystawiłam na Allegro. A co do tego, że powinny być realistyczne, zabiłaś mi ćwieka – jedna z ulubionych mojej córki to seria o Nusi – chce je w kółko „czytać” od ok. roku. Zastanawiam się teraz jak je odbiera…

    1. Myślę, że do końca nie jesteśmy w stanie pojąć, jak dzieci odbierają rzeczywistość kreowaną w książkach. Tak, jak napisałam, podejście Marii Montessori do prawdy/iluzji w książkach pokazywanych maluchom brzmi dla mnie rozsądnie, ale… No właśnie! ALE nie potrafiłabym obejść się bez wielu książek na naszej półce. Choć idea Montessori jest mi bliska (kilkuletni staż pracy w przedszkolu i szkole Montessori) to jednak z książek nie zrezygnuję tak łatwo. Zauważyłam jednak, że moja córka od jakiegoś czasu (2-3 miesiące) preferuje książki z realistycznymi zdjęciami i rycinami. Choć sięga też chętnie po kartonówkę o moim ukochanym kocie Findusie. Na razie nie jest w stanie skupić się długo na tekście, więc kotek na obrazku to dla niej zwierzak – pokazywanie kotka paluszkiem sprawia jej największą radość. Tego, że Findus potrafi mówić dowie się potem. 🙂

      Martyna
  2. Dzięki za inspiracje! Gwiazdkowa lista książek się wydłuża 🙂 Też staram się czerpać z podejścia Marii Montessori przy doborze lektur i faktycznie widzę, ze fantastyczne postaci (typu gadające świnki czy latający żółw) to jeszcze nie na ten etap rozwoju (2l8m).

  3. Pingback: Drewno, karton i prostota – Montessori (i nie tylko) pod choinką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *