Pomysł na ćwiczenie motoryki małej – chwytu pęsetkowego, koordynacji oko – ręka, nauka nazw kolorów i pierwsze z nimi eksperymenty (co się stanie, gdy zmieszamy…) a wszystko w artystycznej odsłonie. 🖌️💜💛

Oto pomysł na zabawę z dwulatkiem  – jeden z moich ulubionych rodzajów aktywności popołudniowo – wieczornych (zaraz obok wspólnego pieczenia) – przygotowania trwają tylko chwilę, sprzątania nie ma dużo a za to poziom zainteresowania i zaangażowania małego człowieka jest olbrzymi.

 

Potrzebne będą:

  • zakraplacz (u nas puste opakowanie po soli fizjologicznej)
  • ręcznik papierowy
  • kartka papieru (u nas wielki format – z rolki)
  • kolorowa woda *

* Wodę przygotowałyśmy wspólnie – do przeźroczystych pojemniczków dodawałyśmy barwniki do jajek – ich minusem jest to, że zabrudzenia na rękach nie schodzą tak łatwo (zmyły się dopiero podczas wieczornej długiej kąpieli) Zamiast barwników można użyć bibułek (krepiny) – wrzucić do wody, zamieszać, odcisnąć i wyjąć, albo rozwodnioną farbę plakatówkę.

 

Na początku warto przećwiczyć samą technikę łapania i wypuszczania wody – jeśli maluch nigdy wcześniej tego nie robił, może potrzebować chwili, by nauczyć się schematu działania.

Plamy, kleksy i kałuże najlepiej tworzyć na ręczniku papierowym – zwykła kartka nie wchłonie wody i nie zapewni ciekawego efektu równomiernego rozprzestrzeniania się plamy.

Okazuje się, że opakowanie po soli fizjologicznej nadaje się idealnie nie tylko do tego, by tworzyć kolorowe plamy. Jest też świetnym pisakiem do rysowania linii – wystarczy nie przyciskać buteleczki zbyt mocno.

A jakie są Wasze ulubione sposoby na długie jesienne wieczory z maluchem w domu?

Pozdrawiam!

Magda

 

 

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *