Zanim o tym całym poszukiwaniu niani opowiem, cofnijmy się o mniej więcej dziesięć lat. Na ładnym placyku zabaw na Bródnie opiekuję się moją pierwszą siostrzenicą. Ja- studentka pedagogiki i moja głowa pełna teorii. Siostrzenica ma około półtora roku i wchodzi do drewnianego domku- drabinka, ruchome schodki, tunel i zjeżdżalnia. Co robi dobra ciocia? Idzie za nią! Drabinka, ruchome schodki, tunel i zjeżdżalnia… Uff! Wszyscy cali, dziecko maksymalnie bezpieczne! O nie… dziewczynka chce to powtórzyć, a ja nie mam ochoty na taką zabawę- wspinanie, ślizganie… Odwracam uwagę huśtawką, a potem wracamy do domu. Przez głowę mi nie przeszło, by dać siostrzenicy pobawić się samej. Byłam przecież troskliwa nianią.

Dziś wychodzę na plac zabaw z moją córką. Wyjmuję ją z wózka, stawiam na trawie a sama siadam. Nie chodzę za nią jak cień, nie proponuję zabaw, nie pilnuję, tak jak to robiłam z  siostrzenicą. Dlaczego? Już wiem, że dziecko sobie poradzi, że potrzebuje swobody, że jak będę za nią chodzić krok w krok, to popsuję jej zabawę. No chyba, że stoi na mega krawędzi, albo mnie przywołuje, albo jest nuuuuuda- to jestem obok. Delikatnie asekuruję, staram się być czujna, coś podpowiadam. Mam to szczęście, że w okolic mamy kilka naprawdę fajnych placów zabaw, bardzo bezpiecznych dla takich maluszków. Są świetnie przemyślane, dlatego jestem spokojna o Helenę – wiem, że z większością sytuacji poradzi sobie sama.

A miało być o poszukiwaniu opiekunki…

Nie wiem, czy i kiedy będziemy potrzebować niani dla Helenki. W tym momencie nie, ale może w przyszłości? Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie dwie rzeczy. Pierwsza to wpis Najgorsza matka na placu zabaw autorstwa Katarzyny z mamamamoc. Wszystkich, którzy nie czytali, bardzo zachęcam do lektury. Druga to sytuacje z placu zabaw z dziećmi i nianiami w roli głównej. Co jakiś czas zdarza się niania nieodstępująca swojej pociechy nawet na kroczek. Jak cień krąży za dzieckiem. Zanim ono  spróbuje jakiejś nowej zabawy, ona już tłumaczy, jak to zrobić dobrze. By  się nie wywróciło, by nie stuknęło, by nie potknęło…  Kilka dni temu, spędziłyśmy jakieś 30 minut na placyku wraz z pewnym trzylatkiem i jego nianią.  To było 30 minut nieustannego komentowania zachowania chłopca i  zwracania mu uwagi:

Nie podchodź do dziewczynki! Pobaw się, bo zaraz pójdziemy! Nie syp tu piachu! Tu syp! Nie, nie tu! Mówiłam ci, odejdź od dziewczynki! Baw się, nie mamy czasu, wracamy, zaraz na obiadek! Kochanie pożegnaj się ładnie! Oj niegrzeczny jesteś, trzeba się pożegnać!

Niania się naprawdę starała, by trzylatek bawił się bezpiecznie, no i grzecznie, z poszanowaniem  zasad (choć nie jest dla mnie jasne, czemu nie mógł np. podchodzić do Heleny). Dbała o to by pił, by wrócić  na czas na obiad, by dobrze sypał piaskiem… Widać było, że jej zależy, by wszystko było tak jak trzeba… Właśnie… Zależało jej aż za bardzo. Pomyślałam wtedy, że jeśli będziemy mieć nianię, to nie chciałabym żeby się tak starała, żeby bez wytchnienia krążyła nad Helą, komentowała każdy ruch, tłumaczyła coś w kółko. Chyba wolałabym trochę „gorszą” wersję i „kiepską” nianię,  która, tak jak ja, klapnie sobie na pupę. Dla której hasło „pomóż mi samemu to zrobić” będzie miało oczywisty sens i wielką mądrość.

Pozdrawiam!

Magda

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

 

Spodobał ci się nasz wpis? Proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco !
0

6 komentarzy

  1. to fakt, we wszystkim trzeba zachować umiar. Każdy najszybciej uczy się na własnych błędach 🙂 a niektórych umiejętności nigdy nie udało by nam się osiągnąć gdyby nie własna wesoła twórczość 🙂

    Marta
  2. Według mnie tu działa zasada że jakoś o obce dziecko boimy się bardziej. Swoje znamy, wiemy na ile sobie radzi samo. No i jeszcze niania się boi co pomyślą rodzice jak dziecko wróci z siniakami z dworu 😉

    Karolina
    1. Dlatego tak ważne jest, by dobrać odpowiednio nianię. Taką, która ma podobne podejście do naszego i nie trzeba jej wszystkiego dokładnie tłumaczyć. Ważne jest tez, by miała czas na spokojne poznanie dziecka, jego możliwości i temperamentu.

      Magdalena
    1. To prawda, to też nie jest dobre. Dziecko przeszkadza innym, zachowuje się niewłaściwie a rodzic nie reaguje – często jestem świadkiem również takich sytuacji… Dzieci trzeba uczyć odpowiedniego zachowania, co jednak nie oznacza nieustannego zwracania uwagi i „wiszenia” nad dzieckiem bez potrzeby.

      Magdalena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *