Nie sądziłam, że polubię Alberta… A jednak stało się! 🙂 Nie sądziłam – ilustracja na okładce mnie przekonała, że to nie mój typ książki. Ale w końcu musiałam do niej zajrzeć. Helka wybrała ją z niemałego stosu i powiedziała „citać”. A ja wewnętrznie się skrzywiłam, bo nie wiem czemu, ale byłam pewna, że będzie nudno.

A nudno wcale nie było! Bo Albert ma mnóstwo uroku, a książka z jego przygodami jest ciepła i zabawna. A poza tym pełna życiowej mądrości.

Co mówi tata Alberta?

Gunilla Bergström

Zacznę od tego, że moje policzki czerwienieją ze wstydu, gdy piszę, że dopiero teraz poznałam serię o Albercie. Książki (seria liczy ponad trzydzieści tytułów) zostały przetłumaczone na kilkadziesiąt języków, łączny nakład zbliża się do dziesięciu milionów egzemplarzy. Alberta znają dzieciaki na całym świecie. W Szwecji seria ma status kultowej, na jej kanwie powstały liczne spektakle teatralne i filmy animowane.

Co mówi tata Alberta?  To najnowszy tytuł serii przetłumaczony na język polski. Jest sobotnie przedpołudnie. Tata Alberta ma mnóstwo spraw do załatwienia.. Zazwyczaj jest zwolennikiem spokojnego działania. „Po kolei! Nie łap kilku srok za ogon”, czy „Wszystko ma swój czas” to jego ulubione powiedzonka. Tym razem jednak nie ma czasu na złote myśli.

Są już po wielkich zakupach, w mieszkaniu jest nieporządek, trzeba jeszcze wstawić pranie. Albert jest w siódmym niebie, bo lubi takie zamieszanie. Ale nie tata, który marzy już tylko o sobotnim relaksie. Po szybkim segregowaniu, ustawianiu i sprzątaniu jest czas na kawę i spokojne czytanie książki. Niestety szybko się okazuje się, że z odpoczynku nici –  w całym tym pośpiechu tata Alberta położył w garderobie lody, które szybko rozpłynęły się miedzy ubraniami… Trzeba znowu sprzątać no i szkoda pysznego podwieczorku.

Na szczęście Albert ma pomysł. Jego alternatywna wersja deseru rozbraja – wszyscy odzyskują dobry humor. Myślę, że i mały i duży czytelnik uśmiechnie się szeroko słysząc o lodach kalesonowych… 🙂 Bo książki o Albercie takie są – dużo tu takiej życiowej mądrości, ale nie brakuje miejsca na zabawne akcenty, które docenią nie tylko przedszkolaki, ale pewnie też ich rodzice 🙂 A jeśli już mowa o rodzicach, to cieszę się, że pomyłka z lodami (a w efekcie lodowa powódź) nastąpiła w skutek działania taty a nie Alberta. Błędy zdarzają się nie tylko dzieciom a również dorosłym. Ważne by wyciągnąć wnioski na przyszłość i w miarę możliwości podejść do sprawy z uśmiechem na ustach.

Tak jak wspomniałam, na początku jakoś niekoniecznie trafiały do mnie ilustracje.  Są dosyć charakterystyczne – bez wielu szczegółów, z grubym konturem i wykorzystaniem techniki kolażu. Szybko jednak zaczęłam doceniać – na pewno są ciekawe i tworzą z tekstem spójną całość. To kolejna szwedzka książka która przedstawiając postacie nie polewa ich przy okazji warstwą lukru – tato Alberta ma łysinę, a Albert chodzi w przydużym swetrze, który przypomina mi włosiennicę. Ta pewnego rodzaju niedoskonałość powoduje, że bohaterowie stają się bardziej prawdziwi i bliscy czytelnikowi.

Książkę polecam dzieciakom powyżej 3-ego roku życia. Mojej dwulatce się się spodobała, ale żart z kalesonami jej nie ruszył – pewnie dopiero za rok się nieźle uśmieje 🙂

📚 📚 📚

Tytuł: Co mówi tata Alberta?

Autor: Gunilla Bergström

Wydawnictwo: Zakamarki, 2018

Objętość: 32 strony

Wiek: 3+

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *