„Dzieci potrzebują przyrody do prawidłowego rozwoju zmysłów, a więc do uczenia się i do aktywności twórczej”

Richard Louv „Ostatnie dziecko lasu”

 

Chętnie zabrałabym Was tym wpisem do lasu, nad szemrzący strumień albo na łąkę. Pozbieralibyśmy razem kwiaty i upletli wianki. Albo nie! Wspięlibyśmy się na najwyższe drzewo w okolicy!

Niestety nie mogę… I pewnie tak, jak Wy, choć bardzo bym chciała, to nie zawsze mam możliwość zabrać moje dziecko tam, gdzie natura dziczeje. Nieustannie poszukuję więc jej w mieście. Dziś zapraszam Was do miejsc, które lubimy i odwiedzamy. Są to miejsca wyjątkowe, z wielu powodów, ale łączy jedno – znajdziecie je w Warszawie, ale jednocześnie blisko przyrody. Zapraszam!

Służewski Dom Kultury

Bacha 15, Warszawa

Ekologiczna enklawa w środku miasta?

SDK nie jest typowym domem kultury. To niepowtarzalny, stylizowany na wiejskie siedlisko zespół obiektów zaprojektowanych przez połączone siły pracowni WWAA i 137kilo (obecnie 307 kilo). (…) Zabudowania SDK położone w parku znajdującym się przy Potoku Służewskim to ekologiczna enklawa na obrzeżu osiedla Służew nad Dolinką. Na terenie domu kultury zlokalizowano zagrodę dla kóz, edukacyjny ogródek warzywny i elektrownię wiatrową jako alternatywne źródło energii. Projekt bazuje na założeniu, że architektura domu kultury ma ogromne znaczenie edukacyjne, kształtujące świadomość, m.in. estetyczną i ekologiczną. Architektura obiektu z założenia jest powściągliwa i przyjazna, a dominującymi materiałami są drewno, szkło i metal. Przeszklone w całości ściany obiektów, skierowane z jednej strony na park, z drugiej na ulicę Bacha, pozwalają spacerującym wokół SDK obserwować jednocześnie prowadzone tu zajęcia oraz zieleń służewskiego parku. W Służewskim Domu Kultury mieszczą się jeszcze: sala widowiskowo-kinowa z widownią na 173 osób, galeria, pracownie: multimedialna, plastyczna, taneczna, fotograficzna i klub literacki z dostępem do bezprzewodowego internetu. Nowa siedziba przy ul. Bacha 15, dzięki niepowtarzalnej architekturze oraz programowi kulturalno-ekologicznemu ma szansę stać się najciekawszym w okolicy ośrodkiem kultury. / źródło: www.sdk.waw.pl!

 

Służewski Dom Kultury to jedno z miejsc, które odwiedzamy z wielką przyjemnością. Szczególnie cenię jego estetykę i możliwość kontaktu z naturą. Nie ma tutaj typowych miejskich zabudowań ani placu zabaw krzyczącego z daleka plastikiem. Jest dużo zieleni, słychać śpiew ptaków, a widok naturalnego drewna działa kojąco. To idealne miejsce, by na chwilę odetchnąć od miejskiego zgiełku. Przestrzeń na zewnątrz jest przyjazna dorosłym i dzieciom, a plac zabaw wpisuje się w konwencję całego miejsca. Jest dużo drewna, roślin, a nawet trochę dziko. Ten plac zabaw nie ma nic wspólnego z tartanowymi miejskimi placami z drabinkami i metalowymi huśtawkami.

Lusia uwielbia biegać boso. W przeciwieństwie do publicznych placów zabaw, tutaj ze spokojem zdejmuję jej buty i pozwalam zwiedzać wszystkie zakątki. Tak, przydarzyły się nam małe wypadki – wielkie drewniane schody są świetne do ćwiczenia nowych umiejętności motorycznych, ale była też drzazga w ręce po upadku. Dla nas to nie jest przeszkoda. Wciąż chętnie eksplorujemy to miejsce.

         

Niezależnie o jakiej porze roku odwiedzamy SDK, jest tu sielankowo. Nie tak dawno uroku dodawały kwitnące drzewka owocowe, które cieszyły oczy i nozdrza… Obecnie z radością wchodzimy do warzywnego ogródka, by popatrzeć, jak się mają truskawki i czy rzodkiewki już się zaróżowiły. Chętnie odwiedzamy również zagrodę kóz i z ciekawością obserwujemy pracę pszczelarza. A gdy już się zmęczymy tym wszystkim, o czym wspomniałam, zawsze można przysiąść w kawiarni Służę kawą… albo przysnąć sobie w wózku w przyjemnych okolicznościach przyrody dookoła. My uwielbiamy takie klimaty! <3

Tutaj przeczytacie o innej naszej wizycie w SDK.

***

Fundacja Sto Pociech

Freta 20/24a, Warszawa

 

Szukamy radości.

Codziennie.

Te słowa można przeczytać tuż po wejściu na stronę Fundacji Sto Pociech. Moim zdaniem wpisują się one doskonale w konwencję tego miejsca. Gdy raz trafisz do Stu Pociech – z pewnością (i przyjemnością!) tam wrócisz, bo to miejsce wyjątkowe. Ach! Jaka szkoda, że to nie trochę bliżej naszego domu. Z pewnością bylibyśmy stałymi gośćmi. Mimo odległości wpadamy tam co jakiś czas, by porozmawiać z przyjaciółmi, pobawić się na placu zabaw, który jest inny, wyjątkowy… dziki! Zaglądamy też do Fundacji, by po prostu napić się kawy, przekąsić pyszne ciacho i pobyć wśród ludzi, którzy wolą być niż mieć. A czego jeszcze możecie się spodziewać po Stu Pociechach?

W kafejce spotkasz czasem specjalistów z różnych dziedzin, możesz porozmawiać z psychologiem – o sobie lub o dziecku – te spotkania przy kawie albo na spacerze w ogrodzie to Psycho-gadki, możesz też porozmawiać o Bogu, dziecku i sobie w czasie Ducho-gadek.

Możesz pozwolić Twojemu dziecku bezpiecznie szaleć 🙂 podczas Figli – migli,

Możesz przyjść na koncert, teatrzyk, spotkanie autorskie… i ŁAPAĆ BACYLE,

Zapraszamy także na zajęcia dla dzieci i rodziców, aktualne informacje o warsztatach i wydarzeniach weekendowych znajdziesz w kalendarzu.

Możesz zorganizować swojemu dziecku Urodziny w Stu Pociechach, lub nadrobić towarzyskie zaległości, spotykając się w kafejce z grupą przyjaciół./ źródło: www.stopociech.pl

Wszystkim świeżo upieczonym mamom bardzo polecam grupę wsparcia o pięknej nazwie „Urodziłam życie”. Cotygodniowe spotkania z początku wydają się dużym wyzwaniem, ale naprawdę warto. Zajrzyjcie do tekstu Magdy, jakiś czas temu pisała o tym, co jej dały te spotkania.

Niewątpliwie warto wpaść do Stu Pociech z wielu powodów. Jest jednak jeden, który moim zdaniem wysuwa się na prowadzenie. To ogród*, który przylega do budynku fundacji. Co to za miejsce! Jest po prostu pięknie!

*Wielbiciele ogrodów w stylu wiedeńskim mogą od razu przejść do końca wpisu. 😉

Ogród pozostaje do dyspozycji naszych małych dzikusów, więc to taki ogródko-plac zabaw. Nie ma tu wypielonych pięknych grządek, ani przyciętych równiutko krzewów (no dobra, trochę jest). Jest za to pergola porośnięta roślinnością i olbrzymi kasztanowiec, w którym wiją sobie gniazda ptaszęta. Nie ma tu także tradycyjnego bielusieńkiego piaseczku ani tartanu, jak to bywa na miejskich placach zabaw. Jest dużo dzikości i ziemistości! <3 Zakamarków do eksplorowania, zaglądania i grzebania patykiem.  Są wystające z ziemi korzenie do szukania pod nimi dżdżownic i pędraków.  Wszystko, czego dzieci potrzebują.<3

Wystarczy im tylko… NIE PRZESZKADZAĆ!

     

Po więcej ogrodowych kadrów zajrzycie tutaj.

Sto Pociech organizuje też wspaniałe wydarzenia, spotkania i warsztaty dla dzikich dzieci i ich rodziców. Pewnie słyszeliście o słynnym DNIU BŁOTA?  Nie słyszeliście o tym błotnym szaleństwie? To musicie nadrobić zaległości. Spójrzcie tylko na te zdjęcia pożyczone od ladnebebe.pl ! Jęzor na wierzchu i uśmiech na twarzy tego smyka wyjaśniają wszystko. 🙂

Więcej fotek i zapisków z błotnych wrażeń przeczytacie u matki dzikich – Kai, która prowadzi blog moi-mili.pl. U nas błotnistych zdjęć na razie brak – w zeszłym roku nie udało nam się zapisać, ale kto wie… może w tym nadrobimy zaległości. Baaardzo chcemy tam być, więc nie wykupcie nam wszystkich biletów! 😉

źródło zdjęć z Dnia Błota: ladnebebe.pl

Grunt i Woda

Bulwar Flotylli Wiślanej, Warszawa
Grunt i Wodę odkryłam niedawno. To miejsce sezonowe – czynne od maja. Wybraliśmy się tam rodzinnie w pewną bardzo słoneczną niedzielę. Można tu poleżeć w hamaku sącząc lemoniadę cytrynową, albo przemieścić się dosłownie kilka metrów, by zobaczyć Wisłę. Można wtedy podziwiać z maluchem przepływające w oddali promy i kajaki. Tutejszy plac zabaw jest świetny – przestrzeń wysypana jest piaskiem, nie ma plastik-fantastik wyposażenia. Jest dużo drewna i nie brakuje zabawek dla dzieci. W pobliżu jest przewijak (na świeżym powietrzu), co jest  sporym udogodnieniem dla rodziców maluszków.
Grunt i Woda to wyjątkowe miejsce w Warszawie żyjące w zgodzie i bliskości z naturą. Nasz Miejski Ogród, to pełna zieleni strefa, gdzie na chwilę możesz zapomnieć o tętniącym zgiełku miasta, odetchnąć zapachem świeżych kwiatów, poleżeć w hamaku i wsłuchać się w dźwięki kwitnącej przyrody. Nasza misja to zachęcić Warszawiaków do aktywnego wypoczynku nad brzegiem Wisły. Dlatego dla najmłodszych zbudowaliśmy plac zabaw, a dla dużych dzieci gigantyczne scrabble i siłownię pod gołym niebem! Grunt i Woda to zupełnie nowa przestrzeń gdzie bawimy się przy dobrej muzyce i najlepszych koktajlach oraz oddajemy błogiemu relaksowi w rytmie jazzowych brzmień. Lokal jest otwarty i przyjazny rowerzystom, spacerowiczom i ich pupilom – miska z wodą dla każdego czworonoga! Zapewniamy udogodnienia osobom niepełnosprawnym. To wszystko znajdziesz w Grunt i Woda w samym sercu Warszawy./źródło: fp Grunt i Woda n Facebooku
 Wszystko wygląda miło i estetycznie, ale..
Jeśli chcecie zapomnieć o tętniącym zgiełku miasta to nie przychodźcie tu w weekend w środku sezonu. Być może w inne dni… o innej porze… jest tu spokojniej. W czasie naszej wizyty było tu mnóstwo ludzi i głośnych rozmów. Nie uniknęliśmy dymu papierosowego i zapachu tak charakterystycznego dla miasta w pełni lata. Ale nic to! Dajemy temu miejscu drugą szansę i z pewnością jeszcze tu wrócimy, bo ma duży potencjał. Skoro tak wiele osób przychodzi tu w weekend, to oznacza, że Grunt i Woda jest miejscem lubianym i potrzebnym. Być może miałam zbyt wielkie oczekiwania po przeczytaniu informacji na ich fp Facebookowym. Tak czy inaczej Luśka bawiła się doskonale, a my skonsumowaliśmy przepyszną foccacię i równie dobrą lemoniadę. A Wy już tutaj byliście?

park, ul. Maślaków 1, Warszawa
ogród, Prawdziwka 2, Warszawa
Powsin nie jest co prawda zlokalizowany w centralnych dzielnicach Warszawy, ale można spokojnie dojechać tam podmiejskim autobusem, więc umieściłam to miejsce na mojej liście. Dlaczego? Z kilku ważnych powodów!
Wybierając się na wycieczkę do Powsina można jechać najpierw do parku kultury (wybaczcie, w czasie naszej wycieczki nie zrobiłam żadnej fotki), a stamtąd zrobić sobie pieszą wędrówkę w stronę ogrodu botanicznego. Droga wiedzie przez Las Kabacki i (niestety) z wózkiem sprawa jest trochę utrudniona, bo trzeba po drodze pokonać strome schody i dużo leśnych wertepów. Nam się to udało, wózek po prostu po schodach wnieśliśmy. 🙂
Sprawa jest warta wysiłku, bo las oferuje mnóstwo „leśnych atrakcji”. 😉 W czasie naszej wyprawy zatrzymywałyśmy się co chwila, by pooglądać hubę drzewną, posłuchać śpiewających ptaków i przywitać się z robaczkami. Droga nie jest długa – szłyśmy zaledwie kilkanaście minut. Zaraz potem naszym oczom ukazało się wejście do ogrodu botanicznego PAN. Tam wszystko jest już bardziej uporządkowane i mniej dzikie, ale wciąż uważam, że warto odwiedzić to miejsce.
Co robiłyśmy w czasie naszej wizyty w ogrodzie?
  • podziwiałyśmy kwitnące rośliny,
  • wąchałyśmy kwiaty,
  • przenosiłyśmy kamienie,
  • zatrzymałyśmy się przy oczku wodnym, by powiedzieć rybom i ślimakom „dzień dobry!”,
  • weszłyśmy do oranżerii, by poczuć zapach kwitnących pomarańczy,
  • polowałyśmy z aparatem na prawdziwą jaszczurkę,
  • zbierałyśmy muszelki ślimaków i szyszki,
  • zjadłyśmy najpyszniejsze jak do tej pory lody pistacjowe i wyśmienity chłodnik. <3

Z pewnością odwiedziłabym też skałki i górski szlak (gdybym o nich wtedy wiedziała).

Podobno warto odwiedzić Powsin zimą. Tak, nie przecierajcie oczu! 😉 Do zimowych wypadów do Powsina zachęca autorka bloga Ronja.pl. Przeczytajcie i powiedzcie, czy Was przekonała. 🙂

Ogród Botaniczny oferuje też odwiedzającym wyjątkową atrakcję. Nie wiem, jak to możliwe, ale odkryłam ją dopiero niedawno (a byliśmy już tutaj mnóstwo razy). To szlak górski, który oczarował Łucję podczas naszej wizyty majówkowej. Są skały, szemrzący strumyk, górska roślinność. Niestety nie mam żadnej fotki, bo zapomnieliśmy aparatu…
Spójrzcie więc na zdjęcia górskiej roślinności pożyczone ze strony ogrodu. Uwierzcie, że można poczuć się jak w górach! Z takim plusem, że ogród jest o wiele bliżej… 😉
źródło zdjęć kolekcji roślin: http://www.ogrod-powsin.pl
A gdzie bawią się najlepiej Twoje dzieci?
Martyna
Spodobał ci się nasz wpis? Proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco !
0

8 komentarzy

  1. Pingback: Błotne szaleństwo w stolicy! Dzień błota w Fundacji 100 Pociech. Warszawa malucha #17 – Sasanki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *