Chyba dla każdego rodzica drgawki gorączkowe u malucha to olbrzymi stres – „atakują” niespodziewanie, wyglądają strasznie. Taka reakcja organizmu na wzrost temperatury zdarza się u  co czwartego na 100 dzieci. Najczęściej ma miejsce miedzy 6. miesiącem a 5. rokiem życia, częściej u chłopców niż u dziewczynek.

Jak dochodzi do drgawek?

Mózg przy skoku temperatury  reaguje w sposób niewłaściwy – nie radzi sobie z nagle rosnącą gorączką – drgawek nie powoduje wysoka temperatura, a sama zmiana. Myślenie, że drgawki można przewidzieć, bo pojawiają się jedynie przy wysokiej gorączce jest błędne – tuż przed atakiem, którego doświadczyła ostatnio Helenka (o czym później), termometr wskazywał 37,5c…

Jak wygląda atak drgawek?

Opis książkowy typowych drgawek gorączkowych: dziecko nagle mdleje, przewraca oczami, ma drgawki. Dodatkowo może pojawić się szczękościsk, ślinotok, bezdech, sinienie, oddanie moczu i stolca, fiksacja gałek, utrata przytomności. Po kilku sekundach lub minutach napad mija – dziecko wiotczeje i przez moment nie ma z nim kontaktu. Dla ludzi o mocnych nerwach – film z nagraniem takiego ataku: klik.

Nasza historia

Jak to wyglądało u nas? No właśnie… Atak, którego doświadczyła Helenka raczej nie przypominał tego opisu. Przez głowę przebiegły mi różne myśli – że się dławi, że się czymś zatruła i wiele innych strasznych scenariuszy, o których nawet nie chcę pisać. Dlaczego nie powiązaliśmy ataku z gorączką?

Helenka tego wieczoru miała temperaturę 37,5. Rosną jej czwórki, miała lekki katar, była bardzo marudna. Podałam jej lek przeciwgorączkowy. Temperatura spadła a dziecko radośnie biegało po mieszkaniu. Po dwóch godzinach  (tuż przed spaniem) okazało się, że znowu ma 37,5, widać było, że znowu ma gorszy nastrój. Była bardzo zmęczona, chwilę ją karmiłam i zasnęła bardzo szybko. Mniej więcej po 5 minutach usłyszeliśmy z mężem dziwny odgłos. Helena oddychała szybko, płytko, a każdy oddech kończył się dźwiękiem, który ciężko opisać. Coś jakby ją przytykało w gardle. Gdy do niej podeszłam okazało się, że się nie rusza, ma otwarte oczy, patrzy w dal, nie reaguje na głos i dotyk… To były jedne ze straszniejszych chwil w naszym życiu. Zadzwoniliśmy na 999. Dyspozytorka zasugerowała nam zachłyśnięcie śliną, poinstruowała co mamy robić. Po mniej więcej trzech minutach (które trwały całą wieczność) Hela zaczęła wodzić wzrokiem po pomieszczeniu, wydawać z siebie dźwięki. Była jednak mocno otępiała. Karetka zabrała nas do szpitala…

Być może widoczne drgawki skończyły się przed naszym wejściem do pokoju, albo były nietypowe i dlatego nie przyszło nam do głowy, że to właśnie to. Lekarze po dłuższym badaniu zgodnie orzekli, że to co się wydarzyło, to nie zachłyśnięcie a właśnie drgawki gorączkowe, które, jak później się okazało, były zwiastunem wirusowej infekcji, tzw. bostonki (ale nie jest to typowy schemat przebiegu tej choroby).

W szpitalu spędziliśmy 48 godzin. Drgawki się nie powtórzyły, Helena gorączkowała, w końcu pojawiła się wysypka i diagnoza. Wróciłyśmy do domu, a Hela szybko odzyskała siły i świetny nastrój. O napadzie drgawek jednak nie zapomnimy – trudno wymazać z pamięci taki widok, trudno zapomnieć o strachu, który wtedy nas ogarnął.

Staram się nie myśleć o kolejnym ataku, ale mam świadomość, że taki może nastąpić. Pociesza mnie jedynie to, że wiem więcej na ten temat – na przykład to, że nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla życia, na ogół nie powodują żadnych trwałych uszkodzeń.  Wiem też jak się zachować, gdyby  do niego doszło.

Jak pomóc dziecku podczas napadu drgawek?

  • układamy dziecko na boku na miękkim, bezpiecznym podłożu, dbamy o to, by jego otoczeniu nie leżały żadne przedmioty
  • zdejmujemy dodatkowe okrycia typu koc, pościel, czapka, luzujemy ubranie
  • jeśli dziecko ma coś w buzi np. smoczek, jedzenie – trzeba je usunąć
  • dzwonimy na pogotowie
  • obserwujemy przebieg i czas trwania drgawek
  •  nie zostawiamy dziecka samego, nie wkładamy do chłodzącej kąpieli
  • czekamy na ustąpienie drgawek i przyjazd pogotowia, ewentualnie po skończonym napadzie sami wieziemy dziecko do lekarza (nie wyobrażam sobie jednak prowadzenia samochodu przy takim stresie…)
  • po pierwszym napadzie drgawek rodzice dostają receptę na lek  – doodbytniczą wlewkę diazepamu, który przerywa atak (u nas Relsed)

Czy można zapobiec drgawkom?

Nic nie da nam pewności, że drgawki nie powrócą. Zmniejszamy ryzyko profilaktyką napadów, która polega na:
  •  ochronie przed zakażeniami, szczepieniu dziecka zgodnie z kalendarzem szczepień
  • wzmacnianiu odporności
  • obniżaniu gorączki poprzez podanie leków* i schładzanie zewnętrzne

* Podczas naszego pobytu w szpitalu byłam świadkiem dyskusji między studentami medycyny a ich profesorem (szpital uniwersytecki), który zajmował się Helą.  Dowiedziałam się z niej, że najnowsze badania mówią o braku wpływu podania niesteroidowych leków przeciwzapalnych na wystąpienie drgawek. Byłaby to bardzo kiepska wiadomość dla wszystkich rodziców (w tym mnie), którzy szansę na przeciwdziałanie drgawkom upatrują w „zduszeniu” w zarodku gorączki i szybszym podaniu leków.

Od siebie jeszcze dodam jedną radę –  mówi się często „to tylko stan podgorączkowy, nic mu nie jest”. Nie powinno się bagatelizować stanu podgorączkowego, zwłaszcza u małych dzieci. Powinno się zapewnić maluchowi dużo odpoczynku,  obserwować i być bardzo czujnym – jak widać po naszym przypadku, stan ten może (oczywiście nie musi) szybko się przerodzić w coś dużo bardziej poważnego…

O drgawkach możecie przeczytać jeszcze u Hafiji tutaj i na blogu mamapediatra.pl

Pozdrawiam!

Magda

Literatura

Murkoff H. Pierwszy rok  życia dziecka Rebis 2011

Nitsch C. Doktor Mama Encyklopedia zdrowia dziecka Publicat 2012

 

***

 

Jeśli uważasz, że ten wpis może przydać się innym rodzicom, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

 

 

 

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

0 komentarzy

  1. Na szczęście nigdy mnie to nie spotkało i nie musiałam reagować poprawnie. Jednak warto mieć choć podstawową wiedzę, bo różnie w wżyciu bywa. Nie rozumiem ludzi, którzy wesoło komentują „37,5, 38 to nie gorączka. U dziecka każdy wzrost temperatury powinien niepokoić.

    Bożena
  2. Pingback: Czy jesteś przygotowany? O tym, czego nauczyły mnie tamte trzy minuty.

  3. Przeżyłam przypadek drgawek u chłopca w przedszkolu podczas moich zajęć, które prowadziłam sama. Dzieci robiły ćwiczenie, podczas którego kładły się na podłodze. Ten chłopiec nie wstał, nie reagował na głos i dotyk, trząsł się, oczy „wywinął” do góry i się ślinił. W pierwszej chwili myślałam, że wymiotuje. Wyjrzałam z sali, żeby zawołać kogoś na pomoc. Na szczęście pod salą był nasz szef, który jest ratownikiem medycznym. Udzielił chłopcu fachowej pomocy. Rodzice rano przyprowadzając chłopca powiedzieli, że trochę źle się czuje.
    Najgorsze jest to, że ci sami rodzice ze dwa lata później przyprowadzili któregoś dnia jego młodszego brata, który już stał się naszym przedszkolakiem i z rozbrajającą szczerością oświadczyli, że on ma gorączkę, ale nie mają z kim go zostawić, więc podali lek i przyprowadzili… Nie mogłam uwierzyć, że ta mama już zapomniała jak ze zdenerwowania zaczęła się jąkać i nie mogła słowa powiedzieć, gdy w rozmowie telefonicznej dwa lata wcześniej informowałam ją, co się stało! Ja nie zapomniałam tamtego strachu.

    1. Ojej! To musiał być ogromny stres dla Ciebie… Dobrze, że mieliście ratownika w „ekipie”. Sytuacje są oczywiście różne…ale przyprowadzenie dziecka z gorączka do przedszkola jest dla mnie niezrozumiałe – z jednej strony z uwagi na samo dziecko, a z drugiej ze względu na inne przedszkolaki (no i nauczycieli).

      Magdalena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *