W pierwszej chwili pomyślałam, że się przesłyszałam, gdy padły te słowa.

Ty mała glizdo!

Nie – nie przesłyszałam się, a więc zaczęłam się zastanawiać: A może mała glizda to nie jest obraźliwe określenie dla niespełna 2-letniej dziewczynki? Po baaaardzo krótkiej chwili namysłu doszłam jednak do przekonania, że owszem JEST. W życiu nie przyszłoby mi do głowy (a już tym bardziej nie przeszłoby przez gardło) nazwanie kogokolwiek glizdą.

No dobrze… dwa głębokie wdechy i bawimy się dalej. Może to tylko taka „wpadka” z tą glizdą?

Rzecz miała miejsce na zajęciach klubiku malucha w jednym z warszawskich domów kultury i niestety w kolejnych minutach nie było lepiej.

To, co wtedy usłyszałam wprawiło mnie w osłupienie.

Pani opiekunka* wyrażała się dość „specyficznie” do dwójki maluchów (bliźniąt), które miała pod opieką. Ale nie tylko do nich – do innych dorosłych i zaprzyjaźnionych niań również. Poniżej tylko niektóre z jej słów.

Czy wasze dzieci też mają robaki w .upie?

Stefana to czasem tak trzeba przywołać do porządku!

Siadaj! Nie ma chodzenia z jedzeniem!

🌼🌼🌼

Te i inne podobne określenia padły z ust około 40-letniej zadbanej pani. Ton, z jakim mówiła bynajmniej nie był sympatyczny. Spotkanie z tą osobą tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie należy oceniać ludzi po wyglądzie. Gdybym podjęła to ryzyko to na pierwszy rzut oka pani wydawała się zwyczajną kobietą. Schludne ubranie i zadbane paznokcie to jednak tylko powierzchowna część osoby.

Niewiele się uśmiechała do dzieci. Za to razem z innymi nianiami obecnymi w sali chichotała odnosząc się do maluchów albo mówiąc o nich coś (w jej pojęciu) zabawnego. Jej zachowanie było zwyczajnie prostackie!

Przecierałam oczy ze zdumienia. Jak można tak mówić do malutkich dzieci!? Jak można tak się wyrażać do kogokolwiek!? A gdzie czułość? Gdzie serdeczność?

Nianie wymieniały się „śmiesznymi” określeniami dotyczącymi dzieci, które miały pod opieką. Jedna z nich w czasie, gdy dzieci jadły śniadanie powiedziała do małej dziewczynki coś w stylu:

„Wyładniałaś Izka! Wcześniej to miałaś taką grubą twarz!”.

Jeśli chodzi o fizyczne traktowanie to zachowanie wspomnianej 40-letniej niani też pozostawiało sporo do życzenia. Jej dzieci były drobniutkie, więc kobieta z łatwością podnosiła je i przesuwała w taki sposób, jak chciała ona, a nie jak chciały tego maluchy. Nie będę się rozpisywać, ale na pewno nie chciałabym, aby ktokolwiek w ten sposób zajmował się moim dzieckiem.

Uczestnicząc w tych zajęciach czułam się bardzo nieswojo. Nie podobało mi się, że te kobiety (a w szczególności jedna) w ten sposób traktują dzieci, którymi się opiekują. Nie podobało mi się, że moja córka słyszy, jak „obce panie” wyrażają się w ten sposób do jej rówieśników.

🌼🌼🌼

Niby nic takiego się nie stało…

Niby nie stała się nikomu żadna krzywda fizyczna, a jednak po skończonych zajęciach długo dochodziłam do siebie. Tak mi było przykro i smutno. I natychmiast pomyślałam sobie o rodzicach tych maluchów.

Czy na pewno wiesz, z kim zostawiasz swoje dziecko?

Skoro nianie, które spotkałam wtedy w klubiku malucha tak zachowują się, gdy ktoś je obserwuje, to jak zachowują się, gdy nikt nie patrzy?

🌼🌼🌼

Nie jestem na etapie poszukiwania opiekunki, ale gdybym kiedyś się zdecydowała z pewnością skorzystałabym z kilku porad. Na początku podpytałabym znajomych, czy nie mają kogoś do polecenia. Wydaje mi się, że niania zarekomendowana przez przyjaciół czy znajomych to najpewniejsza droga do dobrej współpracy. Jeśli jednak nie udałoby mi się znaleźć opiekunki w ten sposób to skorzystałbym z porad znajomych i artykułów. Z pewnością zajrzę ponownie do tekstu, o tym Jak znaleźć dobrą nianię? (klik). To pomocny artykuł, a dla mnie najcenniejszą radą są dwa punkty. Pierwszy jest dość oczywisty – to obserwacja dziecka i niani. Za to drugi (niezapowiedziana kontrola) niekoniecznie przyszedł mi od razu do głowy.
1. Obserwacja.


Obserwujcie dziecko po Waszym powrocie. Czy jest radosne z Waszego powrotu? Czy może lgnie do Was, okazuje złość, a w efekcie również gorzej śpi, a jego zachowanie Was niepokoi? Jeśli Wasze dziecko nie jest już tak radosne jak niegdyś, warto się zastanowić, czy „ta” opiekunka to rzeczywiście dobry wybór, czy może niepotrzebny stres dla dziecka. Dajcie sobie jeszcze chwilę i jeśli sytuacja nie będzie się zmieniała może warto zmienić opiekunkę. Obserwujcie też nianię. Czy radośnie wita się z maluszkiem, czy spieszy się do wyjścia po Waszym powrocie, czy chętnie opowiada o minionym dniu. /źródło: www.bliskodziecka.com.pl

2. Niezapowiedziana kontrola.


Co jakiś czas sprawdzaj opiekunkę. W sytuacji, gdy nie masz kamery ani dyktafonu jest to jedyny sposób na kontrolę. Wróć wcześniej do domu, wypytaj inne mamy z piaskownicy, jak niania opiekuje się Waszym dzieckiem… Bądźcie czujni, ale nie przeczuleni 🙂/źródło: www.bliskodziecka.com.pl

Na szczęście moje zdanie o opiekunkach do dzieci nie jest zdominowane przez negatywne uczucia.  Miałam okazję spotkać fantastyczne osoby pracujące jako opiekunki. Z jedną z nich wymieniłyśmy się nawet numerami telefonu – tak nam się miło rozmawiało. 🙂 Może kiedyś ten numer się przyda…

🌼🌼🌼

A Ty? Czy wiesz na pewno z kim zostawiasz swoje dziecko, gdy idziesz do pracy albo musisz coś załatwić?

 

Martyna

 

*zakładam, że była opiekunką, bo nie wyobrażam sobie, że ktoś z rodziny mógłby tak odzywać się do dziecka.

PS. Imiona dzieci zostały wymyślone na potrzeby tekstu.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

7 komentarzy

  1. Szokujące zachowanie! Przepraszam że zapytam, ale czy widząc taka sytuację zareagowałaś w jakiś sposób, np. zwracając tej kobiecie uwagę? Bo ja bym nie wytrzymała i na pewno powiedziała jej coś do słuchu.

    Marlena H.
    1. Przyznam się, że nie. Na początku mnie „zatkało”, a po chwili namysłu stwierdziłam, że nie chcę publicznie, przy dzieciach wchodzić w dyskusję z tą panią, Dodatkowo było dla mnie trudne, bo nie miałam wsparcia ze strony pozostałych opiekunek, które „ćwierkały” w podobnym tonie. Z tego co, zrozumiałam one się znały nie tylko z tych zajęć. Postanowiłam pójść jeszcze raz na te zajęcia i zobaczyć, czy to się powtórzy.

      Sasanki
    1. W pierwszej chwili też pomyślałam, że to ma być taki rodzaj czułości… Ale w gestach tej pani było mało czułości. Raczej próba pokazania wszystkim „kto tu rządzi”. Niestety…

      Sasanki
  2. Popieram koleżankę i autorkę tekstu, byłam w „tym miejscu”, odniosłam takie samo wrażenie, byłam tam jedyną mamą z moimi dwiema córeczkami, pozostałe Panie to Babcie i Opiekunki, czułam się nieswojo, starsza córka nie chciała uczestniczyć w zabawie z prowadzącą. Z doświadczenia mego, a mam starszego syna i chodziłam z nim na różne zajęcia, tego typu również, to te daleko odbiegają. Chodzi tu także o zachowanie dorosłych, to nie jest kawiarnia, to jest miejsce służące rozwijaniu się dziecka, a nie schadzka opiekunek. To była nasza pierwsza i ostatnia wizyta na tych zajęciach. Pozdrawiamy 🙂

    Ania Fa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *