Po raz kolejny ktoś podzielił się na Facebooku słynną już stroną z robotami z elementarza Olek i Ada dla przedszkolaków .

Po raz kolejny grafika wywołała burzę. Dlaczego?

Rysunek przedstawia chłopca bawiącego się robotami, które dostał od taty, a poniżej przy robocie kuchennym pojawia się podpis: „A to robot mamy”.

źródło zdjęcia: facebook.com
W pierwszej chwili mnie też zbulwersował  ten obraz. Pomyślałam, że to kolejna książka dla dzieci, która z kobiety robi kucharkę i sprzątaczkę. Jedna z tych pozycji, gdzie chłopcy przeżywają przygody, a dziewczyny w tym czasie robią kanapki, by tamci zmęczeni mogli się pożywić…
Jednak za moment ktoś w komentarzu wkleił pozostałe strony. Te karty pracy rzuciły na całość zupełnie nowe światło – tata gotuje obiad i opiekuje się chorym dzieckiem. Nosi różowy fartuch… Widać podział równy ról, współpracę między rodzicami.
źródło: facebook.com
Pierwszy wniosek?
Jak łatwo zrobić burzę w internecie na podstawie wycinka, jakiegoś fragmentu wyrwanego z całości.
A kolejny?
Nie wszystkich komentujących usatysfakcjonowało to, że istnieją inne karty, a całość nie ma wydźwięku seksistowskiego . Sypały się komentarze „To po co robot dla mamy, powinien być domowy”, „Zróbcie robot kuchenny taty, a nie mamy” itd. Biedny robot był solą w oku. Jak to być  może, że mama jest właścicielką tego robota?

Hmm… Pogubiłam się. O co tak właściwie walczymy?

Dlaczego kobieta nie może mieć tego robota kuchennego? Dlaczego mamy „wycinać” ją z życia domowego? Facet może gotować, a kobieta już nie? Bo stereotypy? Zaraz, zaraz…
Chciałabym by Hela dorastała w świecie, który pozwala jej realizować pasje i marzenia – niezależnie, czy jest to wielka kariera, podróże, czy poświęcenie czasu na wychowanie dzieci (czy wszystko naraz) . Chciałabym też, żeby to był świat, w którym „może” , ale nie „musi”. Może być naukowcem, zająć się wielkim biznesem, polityką, może pracować w straży pożarnej, może sprzedawać w sklepie, opowiadać coś w telewizji… Może pracę łączyć z prowadzeniem domu albo… może być przede wszystkim mamą. Może lubić gotować i czytać książki dla dzieci…

Mój sprzeciw budzą stereotypy związane z płcią – podział zabawek w sklepach na typowo chłopięce i dziewczęce, które z góry narzucają typ zabawy dzieciom. Denerwują mnie napisy na dziewczęcych ubraniach – prawie zawsze dotyczą słodkiego wyglądu („sweet”, „preety”. „cute”, „shine” itd.), gdy na chłopięcych ciuchach mamy zazwyczaj hasła związane z przygodą i akcją.  

Pyjamas for three-month-old girls and boys are seen at a Target store in Waterloo on Sunday. The photograph has sparked a social media debate about gender stereotyping of babies.
źródło: todaysparent.com
Mój sprzeciw budzi jednak też walka o to, by pozbawić robota kuchennego tę mamę z czytanki. W książce zachowana jest równowaga, a jednak wciąż chcemy „uwolnić” matkę. Mężczyzna może gotować, nikt by się nie sprzeciwiał, by sprzęt należał do niego. Dlaczego kobieta mieć już go nie może? Jakie w tym równouprawnienie?  Tak jakbyśmy mówili „możesz być kim chcesz, tylko nie taką kobietą, która lubi gotować i ogarnia dom”. 

Chcąc uwolnić kobiety od stereotypów pakujemy je w kolejny schemat.

Zamiast prezentować różnorodność, znowu promujemy jedyna słuszną wizję.

Chcę pokazywać Helce silne, niezależne kobiety, które zmieniały lub zmieniają świat na lepszy. Jednocześnie nie chcę usuwać z jej otoczenia takich treści, które pokazują kobietę jako mamę, która poświęca swój czas dzieciom i ogarnia (z pomocą taty) rodzinną rzeczywistość. Mamy książki w których gotują ojcowie (np. Yeti, czy seria o Albercie) i możemy mieć książki, w których mama posiada robota kuchennego – dla mnie to czysta sytuacja.
Co o tym myślicie?
Magda
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

2 komentarze

  1. A ja uwielbiam gotować i piec ciasta dla rodziny i byłabym mega szczęśliwa gdybym dostała taki robot kuchenny np.od męża na urodziny. I wcale nie uważam się za kure domową. A mąż też świetnie gotuje. A do pieczenia nie ma podejścia. Więc robot byłby jak najbardziej mamy. Za to wiertarki i inne tego typu zabawki są zdecydowanie taty. I nie mam zamiaru w ramach równouprawnienia uczyć się ich obsługi. :):)

    Katriina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *