Można zimą, można, jesienią, można wiosną. Nikt nie mówi, że te aktywności nadają się jedynie na lato. Jednak wakacje to chyba najlepszy czas na przemoknięte ubrania, długie zabawy lodem i zanurzanie paluszków w chłodnej masie galaretowatej… Oto nasza lista zabaw i aktywności dla mniejszych i większych. Na podwórko, do ogródka, na balkon.

Częstujcie się, inspirujcie i bawcie się dobrze!

1. Więc chodź, pomaluj mój świat… Czyli wyciągnij farby na dwór.

Farbki, pędzel i… kamienie, szyszki, cegły, pieńki, liście. Oczywiście można malować też np. na kawałku tektury (albo całym pudle), ale nasze otoczenie zainspirowało nas do wykorzystania tego, co akurat pod ręką. Efekt był niesamowity, Jeszcze ważniejszy był jednak sam proces – Helenka przez prawie kwadrans w skupieniu barwiła kolejne przedmioty, na koniec zajęła się przelewaniem kolorowej wody. Magia!To było nasze drugie podejście do malowania w plenerze – za pierwszym razem nie zachwyciło Heleny. Za drugim było cudownie – być może dlatego, że zmieniłam pędzel na szerszy (łatwiej uzyskać efekt) i zwiększyłam liczbę  pojemników na farbki i liczbę kolorów. Malowałyśmy ręcznie zrobionymi farbami (przepisy znalazłam tu) i zwykłymi, trochę rozcieńczonymi plakatówkami.

2. Letnia kraina lodu.

Idealna zabawa na upalne dni. Wystarczy włożyć skarby natury, drobne zabawki w małe lub całkiem duże pojemniczki z wodą (można też wykorzystać do tego balony, by uzyskać okrągłe formy) i zostawić na noc w zamrażarce.

Więcej zdjęć i lodowych inspiracji znajdziecie tu.

3. Dinozaur w… galarecie.

Kiedy moja mama usłyszała o tym pomyśle, stwierdziła, że to nie może być fajne. Przyrządzanie galaretki tylko po to, by potem się trochę w niej potaplać wydawało jej się dziwnym pomysłem. A jeszcze wsadzenie do niej dinozura -blee.

Ale po to jest właśnie dzieciństwo – by eksperymentować, taplać się i bawić w  (pozornie) pozbawione sensu i może nawet z lekka obrzydliwe zabawy ;). Piszę „pozornie”, ponieważ wiem, iż mózg dziecka potrzebuje różnorodnych bodźców.

Oczywiście nie twierdzę, że bez dinozaura w galarecie wytworzy mniej połączeń między neuronami, ALE tego typu proste zabawy i aktywności wpływają na integrację sensoryczną, napięcie mięśniowe, sposób postrzegania świata i własnych umiejętności. [Jeśli szukacie odpowiedzi, dlaczego warto stymulować sensorycznie niemowlęta i małe dzieci odsyłam Was do tekstu specjalistki w tej dziedzinie – Aleksandry Cherezińskiej ]

Takie zabawy to jednak nie tylko korzyści związane z rozwojem, ale również dużo radości (o ile dziecku nie przeszkadza trochę dużo lepiącej galaretki na rękach, ubraniu, włosach…). Helka była w swoim żywiole. Na koniec udało nam się zebrać cząstki i cząsteczki galaretowatej masy z powrotem do pojemnika, By ją scalić, dodałam świeżo rozrobioną, przestudzoną żelatynę (ok pół szklanki) i włożyłam do lodówki. Dzięki temu na drugi dzień mogłyśmy zacząć naszą zabawę od nowa

4. Tor przeszkód, tor wyzwań.

Tym razem ćwiczenie koordynacji ruchowej i zmysłu równowagi. Zabawa, którą można zorganizować np. podczas wycieczki do lasu, czy na wieś. Zdarza się, że bawimy się w nią również w mieszkaniu- rozstawiam wtedy w salonie krzesła (różnej wielkości) a Hela wspina się i przechodzi z jednego na drugie. Zawsze pojawiają się duże emocje, zwłaszcza wtedy, gdy wraz z odległością zwiększa się wyzwanie. Ważne, by pamiętać o odpowiednio dobrać poziom trudności – zadanie musi być atrakcyjne, ale zbyt trudne może zniechęcić dziecko (poza tym może okazać się mało bezpieczne)

5. Zjeżdżalnia dla samochodów.

Autka, dzięki swoim gabarytom, nie zajmują dużo miejsca w bagażu i są fajną zabawką wyjazdową. Wystarczy kawałek drewnianej deski (w warunkach domowych np. kilka większych książek lub deska do prasowania) i możemy rozpocząć zabawę. Starszym dzieciom zapewne spodoba się też  tunel  i takie tory wyścigowe.

6. Ściana dźwięków.

Nad tym projektem muszę popracować, pierwsza próba okazała się mało udana, prawdopodobnie przez zbyt małą różnorodność „instrumentów”. Poniżej zdjęcia, które stanowią moją inspirację. Prawda, że wygląda fajnie? 🙂

Backyard Design: DIY Outdoor Sound Wall/Music Station from Fun at Home with Kids
www.funathomewithkids.com
project.theownerbuildernetwork.co

7. Co ma płynąć, nie utonie. Mała lekcja fizyki.

Czy kamień będzie pływał? A liść, kora i mech? Porcelanowy kotek tonie, ale co się stanie jak postawimy go na pokrywkę od słoika? Czy pokrywka uniesie też kamyczek? A może da radę z kamieniem?  Ta zabawa to świetny sposób na eksperymentowanie i odkrywanie, czyli to, co dzieci lubią i to bardzo!  

8. Podwórkowa stacja przelewowa.

Pojemniki małe i duże, butelki, kubeczki, chochla, mieszadełka, woda i barwniki (np. trochę farby plakatowej albo barwniki spożywcze) = długie minuty spędzone na przelewaniu, rozlewaniu, dolewaniu, zalewaniu, chlapaniu, moczeniu, pryskaniu… Świetna  zabawa, ale nie tylko – to też ćwiczenie precyzji, czy rozwijanie myślenia matematycznego (stałość i objętość płynów).

9. Kuchnia błotna.

Nie od dziś wiadomo, że DZIECKO + BŁOTO = duuuuuużo radości. W błocku jest coś magicznego… Coś, co potrafi zaczarować nasze dziewczynki i zatrzymać je przy jednej czynności na cały kwadrans. Wystarczy ziemia, woda (dużo wody), kilka garnków, parę łyżek. I zaczyna się zabawa!

Na zdjęciach Lusia świętuje Dzień Błota w niezwykłym ogrodzie Fundacji Sto Pociech. Pełną relację znajdziecie tutaj.

A teraz prośba do Was. Planowałyśmy dziesiątkę, ale mamy tylko 9 punktów. Co byście dopisali pod nrem 10?

Pozdrawiam,

Magda

Spodobał ci się nasz wpis? Proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco !
0

Jeden komentarz

  1. Pingback: Małe dziecko + upały w mieście. Kilka sposobów na przetrwanie. - Sasanki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *