Gdy na jednej z grup internetowych dla rodziców ktoś zapytał o audiobooki dla trzylatka, padła odpowiedź: „Lepiej się wstrzymaj, audiobooki jak najpóźniej!”.

Potem się okazało, że ta (zaskakująca dla większości) opinia, była związana z wywiadem z pediatrą, prof. Zuckermanem. Profesor zwracał uwagę na pewną tendencję – tradycyjne czytanie przez rodziców zastępowane jest przez audiobooki. Jak pokazują badania, mózg dziecka pracuje inaczej  w obecności czytającego rodzica, a inaczej słuchając głosu z elektronicznych urządzeń. Zastępując czytanie audiobookami tracimy cenny składnik sprzyjający rozwojowi mózgu – obecność i interakcję z rodzicem.

Jest to oczywiście bardzo ważne ostrzeżenie dla tych, którzy zastanawiali się nad całkowitym porzuceniem czytania maluchom na rzecz słuchowisk. Czytajmy naszym dzieciom!

A jak już poczytamy, to bez wyrzutów sumienia możemy włączyć im audiobooka 🙂 Jeśli audiobooki są dodatkową, a nie jedyną porcją opowieści, to dziecku nic nie grozi. Ba! Słuchanie przynosi wiele korzyści. 🙂  I to całej rodzinie 🙂

8 powodów, dla których sięgam po audiobooki:

1. Cudowne zastępstwo.

Czytam dziecku, jest cudownie. Taki nasz „quality time”. Jedna, druga książka. No dobra, niech będzie i trzecia. Ale dziecko sięga po następną i następną. Chcę zjeść śniadanie, słyszę: „Czytaj!”, chcę ogarnąć szybko mieszkanie / siebie, a tu: „Czytaj!”.

To jest oczywiście piękne, że Helena lubi głośne czytanie. Jednocześnie bywa szalenie męczące. Zdarzało się, że miałam ochotę pochować wszystkie książki w domu, bo nie mogłyśmy ruszyć na spacer.

I tu audiobooki odmieniły naszą rzeczywistość. Hela słucha ich zwłaszcza wtedy, gdy ja wymiękam – gdy po kolejnej i kolejnej książce ona ma ochotę na dokładkę, a ja nie mogę już patrzeć na literki. Gdy ja jestem zajęta, źle się czuję. Gdy potrzebuję chwili dla siebie. Cudowny wynalazek.

2. Pomoc w wyciszaniu, usypianiu i…  przy odstawieniu.

Słuchanie audiobooków pomaga Heli zasnąć, co bardzo przydało się zwłaszcza wtedy, gdy zaczął się proces zakończenia kp.  Ssanie było zawsze jednym z kluczowych elementów pomagających jej w zasypianiu. Dzięki audiobookom udało mi się przekonać Helkę do drzemek bez mleka – zaczęło się od spacerów z odtwarzaczem, a skończyło na zasypianiu w  domu, przy słuchowiskach. Czy bez audiobooków też by się udało? Pewnie tak! Jednak z pewnością z nimi było mi dużo łatwiej.

3. Idealne tło. 

Helen chętnie słucha audiobooków, gdy rysuje, wycina,  układa – ma pomysł i ochotę na samodzielną aktywność. Gdy w tle gra odtwarzacz, Helcia długo dłużej zajmuje się sobą,  nie potrzebuje mojej atencji, niż wtedy, gdy panuje cisza w domu.

4. Świetne w podróży. 

Dzięki audiobookom na wyjazd zabieramy nie kilka a kilkanaście książek – waga ta sam,czyli praktycznie żadna. Świetnie sprawdzają się podczas jazdy samochodem. Pomagają też  Heli odnaleźć się w nowym miejscu – są znanym elementem, częścią ważnej rutyny.

5. Po prostu lubię!

Żeby nie było, że audiobooki to tylko sposób na zajęcie czymś Heli. Wręcz przeciwnie! Często słuchamy ich razem, dla mnie to jest bardzo miła forma spędzania wspólnego czasu. Zdarza mi się zachichotać przy słuchaniu  „Opowiadań z piaskownicy” i „Ja i moja siostra Klara”. Wzruszają mnie wiersze Wawiłow, czytane przez Jungowską i Stuhrów. Przywiązałam się do sposobu w jaki czyta Jarosław Boberek serię o Jasiu i Janeczce. Słuchanie audiobooków z Helą, to nie tylko sposób na mój oddech, ale też duża przyjemność. Zetknęłam się kilka razy z nagraniami, które naprawdę mnie irytowały, dlatego z rozwagą wybieram tytuły, tak, by dobrze się ich słuchało również dorosłym.

O ciekawych audiobookach pisałyśmy na sasankach tutaj:

7 najlepszych audiobooków dla maluchów

Dziś chciałabym Wam szczególnie polecić Rozśmieszanki Rozmyślanki Usypianki od Wydawnictwa Buka-  obie z Helą jesteśmy nimi zauroczone. Ta płyta to 44 wiersze Danuty Wawiłow, świetnie przeczytane przez Jerzego i Macieja Stuhra oraz Edytę Jungowską. Niektóre utwory zostały dodatkowo oprawione muzycznie. I to jak! Aranżacje są bardzo staranne, całość słucha się z niebywałą przyjemnością.

Rymowanki, jak to u Wawiłow, są lekkie i absurdalne, śmieszne (mnie najbardziej bawi „Babcia i pudel” a Helenę „Pan Sikorek”), a czasami niezwykle wzruszające (jak „Wędrówka”).

Do płyty dołączono kilkustronicowy zeszycik (z ilustracjami kochanej przez nas Asi Gwis) z zagadkami i miejscem na własne rysunki.

Bardzo mnie cieszy ten kontakt Heli z rymowankami i poezją dla dzieci. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że Helen bardzo te wiersze i wierszyki polubiła. Po drugie, wiem, że czym innym jest słuchanie opowiadań, a czym innym poezji, w której szalenie ważne są zestawienie i dźwięk słów oraz interpretacja.

6. Audiobooki uczą.

Jedną z zalet czytania dzieciom książek jest poszerzanie słownictwa. Nie inaczej jest z audiobookami. Pewnego dnia Hela szukała „pudełka, które zamyka się z przyjemnym trzaskiem”. Trochę zaskoczyła mnie tym sformułowaniem, potem okazało się, że zna je dzięki „Opowiadaniom z piaskownicy”, jednemu z naszych audiobookowych hitów.

A jak jesteśmy już przy uczeniu… Tutaj wielka UWAGA – dzieci chwytają w mig nowe słowa, a czasem jednak wolelibyśmy , by się tak nie działo. Wspominane wcześniej „Jaś i Janeczka” i „Ja i moja siostra Klara” to klasyki literatury dla dzieci. Jednak to również są przykłady książek, w których występują niepożądane wzorce zachowań – miedzy innymi przezywanie. Dzieci są różne, jedne od razu podłapią takie słowa, inne nie zwrócą na nie uwagi. Różni są też rodzice i ich style wychowawcze. Są tacy, którzy pragną jak najdłużej chronić dzieci przed tego typu wzorcami, inni chętnie będą wykorzystywać takie sytuacje do rozmowy z dziećmi i tłumaczenia dlaczego jest to niewłaściwe. Wiem, że miało być o plusach audiobooków, ale pod tym względem jednak książki papierowe mają dużą przewagę – zawsze można ominąć dany fragment, zamienić niepasujące słowo, na chwilę się zatrzymać, by porozmawiać o danej sytuacji…

Wracając jednak do plusów 🙂 Nie tylko dzieci, dorośli też się mogą czegoś nauczyć! Mnie na przykład audiobooki zachęcają do większej staranności przy głośnym czytaniu. Interpretacje znakomitych aktorów, zabawa głosem, zapadają w pamięć, często potem wykorzystuję różne „smaczki” podsłuchane na tych nagraniach.

7. Zajmują niewiele miejsca.

Kto śledzi naszego bloga, pewnie wie, że przepadamy za książkami dla dzieci. Mamy ich naprawdę sporo i naprawdę sporo miejsca zajmują w naszych mieszkaniach. Co innego audiobooki, te nigdy nie będą się kurzyć na półce. Oczywiście nagranie  nie zastąpi papierowego wydania, są takie książki, które trzeba dotknąć, zobaczyć, nawet powąchać 🙂  Jednak mieszkanie nie jest z gumy, nie wszystko zmieści się na półkach naszych biblioteczek, za to bardzo, bardzo dużo zmieści się na kartach w pamięci  odtwarzacza 🙂

8. Do pobrania „na już”.

Zdarzyło się nam kilka razy, że potrzebowaliśmy na szybko czegoś nowego do słuchania. Wtedy sytuację ratowała Martyna, która nam przesyłała mejlem kolejne opowieści o Jasiu i Janeczce, albo po prostu kupowałam w sklepie internetowym audiobooki w formie plików do pobrania – bez wychodzenia z domu, bez oczekiwania na dostawę. Część wirtualnych miejsc oprócz sprzedaży oferuje też  około dziesięciominutowe fragmenty do próbnego odsłuchania. Na początku naszej przygody z audiobookami korzystałam z tej opcji, by sprawdzić, czy  Helenę  dane nagranie zainteresuje.

 

A Wy? Słuchacie? Lubicie audiobooki? Jakie są Wasze rodzinne hity?

Magda

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
error0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *