Jeszcze więcej książek!

Ścieram w kuchni marchewkę do obiadu i nagle słyszę dobiegające z pokoju Łucji (2 i pół) słowa prostej historyjki. Słyszę coś o kotku, mamie, o tym, że kot spadł z drzewa… Są też określenia typu: nagle, faktycznie i inne (dość wyszukane), których nie spamiętałam. Takich opowieści jest w naszym domu sporo od jakiegoś czasu. Lusia lubi opowiadać, a jej zasób słownictwa jest dość rozbudowany.

Łucja należy do grupy dzieci, które szybko zaczęły mówić. Z rozrzewnieniem wspominam jej pierwsze wyrazy dźwiękonaśladowcze, pojedyncze słowa, proste równoważniki zdań. Potem mowa ruszyła niczym z kopyta… 🙂 Od niedawna fantazja mojej córki jest jeszcze większa. Opowiada wymyślne historie i podśpiewuje piosenki, które (po części) tworzy sama.

Skąd taki nagły przypływ słownictwa i chęć dzielenia się wymyślonymi historiami? Ten rozkwit częściowo upatruję w dużej liczbie wysłuchanych książek. Już w pierwszych miesiącach życia nie brakowało literatury dziecięcej w naszym domu. Obecnie książki to stały element naszych poranków, przedpołudni i wieczorów. Nierzadko są także obecne… przy kąpieli! 😉 

Mama jako pośrednik między książką a dzieckiem

Jak każde małe dziecko Łucja nie potrafi czytać jeszcze samodzielnie. Ja w każdym razie nie znam żadnego 2-latka, który sam sobie czyta. To ja najczęściej jestem pośrednikiem między Lusią a książką. Tę rolę mogą oczywiście spełniać inne bliskie osoby. Czytać może tata, babcia, dziadek, wujek, starsi kuzyni i znajome ciocie. To dość szerokie grono, a jednak najwięcej czasu to właśnie ja spędzam z Łucją.

Od jakiegoś czasu znajduję kilka (a nawet kilkanaście) długich minut, by spokojnie napić się kawy, gdy w tym czasie Lusia leży w swoim pokoju lub siedzi na kanapie w salonie. Nie robi ogromniastego bałaganu ani nie broi potajemnie. 😉 Ten wyjątkowy czas działa za to na jej wyobraźnię, kształtuje wrażliwość emocjonalną i myślenie abstrakcyjne. Wiem, co pomyśleliście! Że włączam jej bajki! Nic z tych rzeczy! Łucja zaczęła słuchać audiobooków.

O tym, że warto czytać książki nikogo nie trzeba przekonywać. Ale czy warto słuchać audiobooków? Zdecydowanie tak!

Dostrzegam mnóstwo zalet. W przypadku małych dzieci, które nie potrafią same czytać audiobooki mają jedną przewagę – można ich słuchać tam, gdzie nie ma możliwości tradycyjnego czytania. Nie tylko w domu, gdy mama potrzebuje wypić w spokoju wspomnianą kawę, ale również w samochodzie, na wakacjach lub w poczekalni do lekarza. Zamiast patrzeć w telewizor, klikać w smartfon lub tablet, dziecko może posłuchać mądrego nagrania.

Własne audiobooki

Zdecydowałam, że na początek wybiorę do słuchania coś, co Lusia zna i lubi. Pomyślałam o serii o Babo, Lalo i Bincie, które Łucja  zna od dawna i wciąż słychać salwy śmiechu, kiedy je wspólnie czytamy. Te proste, dźwięczne historie z pewnością polubią maluchy około 1 roku życia, ale starsze dzieci będą także czerpać z nich radość. Niestety, nie znalazłam nigdzie Babo, Lalo i Binty w formie CD ani pliku mp3 do pobrania, więc sama stworzyłam to, czego brakowało w ofercie sklepów. Czytając je po raz kolejny na głos, sięgnęłam po dyktafon i nagrałam dla córki tak lubiane przez nią historie. 🙂

To był strzał w dziesiątkę! Łucja uwielbia słuchać tych nagrań (oraz kilku innych, które dla niej nagrałam). Chętnie słucha historii o Zuzi z serii Mądra Mysz oraz opowiadań o Jasiu i Janeczce Fiep Westendorp. Z pewnością pomaga fakt, że nagrania są krótkie, znane i Lusia słyszy głos własnej mamy – sądzę, że to dla niej ciekawe doświadczenie. Dla mnie również! Wreszcie spełniłam swoje dawne marzenie o pracy lektora. 😉

Audiobooki na początek

Z pewnością nagrania czytane przez mamę są wartościowe i nie zrezygnujemy z tej formy słuchowisk. Jednak chylę czoła przed wybitną interpretacją w wykonaniu aktorów i zawodowych lektorów. W przeciwieństwie do profesjonalnych nagrań moje wykonanie nie posiada żadnych efektów dźwiękowych ani muzyki. A przecież to wszystko jest szczególnie zabawne dla małych dzieci i zachęca je do słuchania. Zrobiłam zatem mały przegląd wartościowych audiobooków, które sprawdzą się dla 2-3-latków. Większość z nich przetestowała Łucja, a inne trafią do nas niebawem, bo wydają się doskonałym wyborem.

1. Jaś i Janeczka 2

Fiep Westendorp, czyta Jarosław Boberek

Naszą przygodę z parą najsłynniejszych holenderskich 5-latków rozpoczęłyśmy od wersji papierowej. Część 1 zachwyciła zarówno Lusię, jak i mnie. Część 2 kupiłam już w wersji audio. Opowiadania w interpretacji Jarosława Boberka to jedne z ulubionych Łucji. Nic dziwnego, bo Jaś i Janeczka są niezwykle pomysłowi, mają mnóóóóstwo przygód i niebanalne pomysły, które natychmiast wcielają w życie. Razem wkładają nosy do tortów, zbierają mlecze, które są różami (albo odwrotnie), a po zjedzeniu ogromnej liczby lodów mają w brzuchu… ślizgawkę. 😉 W dodatku towarzyszy im pies Badylek. Jak można ich nie polubić!? <3

Książka autorstwa Fiep Westendorp napisana została prostym językiem, a historie przedstawiają codzienne przygody dwójki maluchów. Po raz pierwszy wydana została w latach 50-tych, a opowiadania publikowano w odcinkach w holenderskim dzienniku „Het Parool” w latach 1952–1957. Książka ma naprawdę wiele uroku i słucha się jej bardzo przyjemnie. Przyznaję jednak, że niektóre fragmenty wzbudzają we mnie wątpliwości, bo model wychowania z lat 50-tych trochę różni się od dzisiejszego. Mimo to słuchamy Jasia i Janeczki. Niektórych opowiadań częściej, innych trochę rzadziej.

CD dostępne tutaj

2. Basia i opiekunka (i inne Basiowe historie)

Zofia Stanecka, czyta Maria Seweryn

Basia! <3 Od ponad dwóch miesięcy ulubiona książkowa bohaterka Łucji. Historie o Basi czytamy rano, wieczorem oraz przed snem. Kiedy Lusia zaczęła słuchać audiobooków, nie mogło zabraknąć nagrań z Basią. 🙂

Opowiadania Zofii Staneckiej są proste, przystępne dla małego odbiorcy i (co najważniejsze!) traktują o ważnych sprawach, które dotyczą maluchów. Historie są dobrym pretekstem do rozmów na ważne tematy. Przyjemnie słucha się ich w interpretacji Marii Seweryn. Nasza ulubiona to Basia i opiekunka.

CD dostępne tutaj.

3. Opowiadania z piaskownicy

Renata Piątkowska, czyta Artur Barciś

Zapytałam na pewnej grupie książkowej o audiobooki dla 2,5latka. Wiele osób wymieniło właśnie Opowiadania z piaskownicy. Wcale się nie dziwię, że te historie są tak popularne. Napisane przystępnym językiem, proste i ciekawe (myślę, że szczególnie dla maluchów, które chodzą do przedszkola). Bohaterem jest Tomek, który ma głowę pełną pomysłów oraz niesamowitych historii. Okazuje się, że piaskownica, podwórko, tramwaj albo winda mogą stać się sceną niezwykłych przygód. Do tego głos Artura Barcisia, który wprost potrafi zaczarować maluchy. CD dostępne tutaj.

4. Świerszczykowe nutki

Czesław Janczarski, czytają Maciej Stuhr i Magdalena Zawadzka

Wiersze Czesława Janczarskiego (pan od Misia Uszatka), które wpadają w ucho zarówno małym, jak i dużym. Motywem przewodnim wierszy jest przyroda. Jest więc podwórko, las, łąka, koncert żabek i odgłosy deszczu. Audiobook zawiera 33 wiersze w interpretacji Macieja Stuhra i Magdaleny Zawadzkiej. Dopełnieniem jest piękna oprawa muzyczna.

Plik mp3 do kupienia tutaj.

5. Posłuchajcie bajeczki

Czesław Janczarski, czyta Magdalena Zawadzka

Głosu użyczyła Magdalena Zawadzka, która doskonale opowiada pięć opowiadań Czesława Janczarskiego. Ich bohaterami są nieprzeciętne zwierzęta. Usłyszymy historię Tygrysa o Złotym Sercu – weganina, który zaprzyjaźnił się z królikiem. Jest historia zajączka, który stawił czoło groźnemu wilkowi przy pomocy… strzelby nabitej grochem. 😉 Wszystkie historie są niezwykłe i poruszają ważne tematy – przyjaźń, odwaga, współczucie i zaufanie.

Pliku mp3 do kupienia tutaj.

6. Rozśmieszanki Rozmyślanki Usypianki

Danuta Wawiłow, czytają Edyta Jungowska, Jerzy Stuhr, Maciej Stuhr

Co za świetna płyta! Spójrzcie tylko na okładkę – już ona zapowiada coś wyjątkowego. Teksty Danuty Wawiłow w połączeniu z wyśmienitą interpretacją Edyty Jungowskiej i tandemu Stuhr&Stuhr tworzą wyjątkowe dzieło rozrywkowo-muzyczne. W tekstach jest sporo żartów i niedorzeczności, jak można się spodziewać po Wawiłow. 😉 Nieodłączną częścią Rozśmieszanek jest muzyka specjalnie skomponowana pod interpretację aktorską. Dzięki dźwiękom instrumentów dzieci odbierają wiersze dużo pełniej.

Pliku mp3 do kupienia tutaj.

7. Wesoły Ryjek

Wojciech Widłak, czyta Anna Seniuk

Dzień dobry! Nazywam się Wesoły Ryjek.

– przedstawia się nasz bohater (głosem Anny Seniuk) rozpoczynając każdą kolejną historię. Z krótkich, niezwykle pogodnych opowiadań dowiemy się, że Ryjek ma zakręcony ogonek i sympatyczną mordkę. Ma też mamę, tatę i żółwia przytulankę, który jest nieodłącznym towarzyszem zabaw i przygód. Razem poznają świat i dowiadują się interesujących rzeczy – co to znaczy jechać w nieznane, jak się buduje szałas albo co można ulepić z plasteliny.  Przygody Wesołego Ryjka to doskonały sposób na pokonanie nudy. 🙂

CD dostępne tutaj.

🐰🐰🐰

Wybór odtwarzacza

Nie mogę przemilczeć faktu, który niewątpliwie zapewnił powodzenie naszym początkom z audiobookami. Od niedawna jest z nami pewien uszaty odtwarzacz, który z pewnością pomaga zaangażować Luśkę w tak chętne słuchanie.

Przez długi czas włączałam piosenki z telefonu (lub komputera) i było to wystarczające rozwiązanie. Przyszedł jednak taki moment, gdy Łucja zaczęła domagać się samodzielnej obsługi urządzenia. Nie chciałam uczyć dwuletniej córki korzystania z mojego telefonu. Nie widzę też potrzeby patrzenia na ekran podczas słuchania muzyki lub bajek.

Zaczęłam rozglądać się za odpowiednim odtwarzaczem – takim z dużą pojemnością wbudowanej pamięci i dobrym głośnikiem. Zdecydowałam, że nie potrzebuję odtwarzacza z czytnikiem płyt CD, których od dawna już nie kupuję. Co jeszcze? Stawiam na samodzielność mojego dziecka. Kolejnym istotnym kryterium była więc możliwość samodzielnej obsługi przez dwulatkę.

Nie musiałam zastanawiać się, czy taki odtwarzacz istnieje. Królik Alilo jest nam dobrze znany. Hela prezentuje go podczas każdej wizyty u niej w domu, a Lusia od dłuższego czasu dopytywała, czy ona też może takiego mieć. Po przewertowaniu wielu stron internetowych i przeczytaniu niezliczonej liczby opinii podjęliśmy decyzję. To będzie Alilo! Od niedawna królik-odtwarzacz jest z nami i muszę przyznać, że wykorzystujemy go w 100%. Śpiewa już od rana (najczęściej głosem Misia i Margolci).

Dzień dobry tato i mamo kochana. Dzień będzie dobry – mówię już od rana.

Potem wyśpiewuje ukochaną Andzię z albumu Pomelody i nuci kołysanki przed drzemką. W nocy zaś służy jako lampka. Ostatnio jednak Lusia najczęściej wciska guzik z symbolem książki, którym włącza audiobooki. Odtwarzanie plików przy pomocy Alilo jest dziecinnie proste. Zresztą nic w tym dziwnego, bo takie właśnie ma być. Wystarczy kliknąć w miękki guzik z odpowiednim symbolem i popłyną nagrane dźwięki. Kilka razy pokazałam Lusi, jak działa królik i po niedługim czasie była w stanie używać go samodzielnie.

Jakość odtwarzanych dźwięków jest naprawdę świetna – dla nas to kolosalna różnica w porównaniu z głośnikiem w telefonie. Obszerną recenzję króliczka napisała Magda. Dodam od siebie, że królik świetnie sprawdza w roli towarzysza pracy w pomocami Montessori. Wgrałam na dysk piosenki, które wyciszają i pomagają w skupieniu. Alilo „przygląda się” często, jak Łucja pracuje i bawi się. 🙂 Jest również nieodłącznym kompanem naszych podróży autem.

🐰🐰🐰

Czy dopisalibyście coś do naszej listy najlepszych audiobooków dla maluchów? Jakie są Wasze hity?

Martyna

Partnerem wpisu jest dystrybutor króliczków Alilo, w tym odtwarzacza Alilo Honey Bunny, którego używają Łucja i Helenka. Aby dowiedzieć się więcej o królikach zajrzyjcie do tego wpisu lub odwiedźcie stronę dystrybutora. U nas królik sprawdza się doskonale zarówno do słuchania, zabaw przy muzyce, jak i odtwarzania ulubionych nagrań.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *