„Ja taka nie będę”- tak myślałam widząc różne matki w akcji, czytając śmieszno-straszne anegdoty związane z macierzyństwem. Pojawienie się Heli zmieniło jednak moją optykę.

1. Rozmowy o kupie. Tadam! Siedzisz sobie z dzieciatymi znajomymi, nagle jedna mama pyta drugą o kupki jej pociechy.. Rozmowa się ciągnie, a ty odkładasz niezjedzoną kanapkę i zastanawiasz się czy fascynacja własnym dzieckiem nie ma granic… czy nadchodzące wybory, nie są ważniejszym tematem… ile (i po co??) można o tym rozmawiać ?

Pojawiła się Hela i dopadło również mnie… Zatroskanie o to czy wszystko u Małej ok powoduje, że pytam znajomą mamę jak tam sprawy się mają u jej pociechy. Potrzebuję porównania, czasem wsparcia jakąś radą. A po pierwszych kilkudziesięciu zmianach pieluchy dziecięcia i koniecznym omówieniu ich zawartości z mężem temat kupki rzeczywiście staje się czymś super neutralnym. Pamiętając jednak swoje wcześniejsze odczucia, pilnuję się, by nie wprawić w zakłopotanie osób nieprzerabiających aktualnie tematu..:)

2. Brudny dres. Ile to się nasłuchałam, że opieka nad dzieckiem, to taki dzień świstaka, w kółko to samo. Brak czasu dla siebie, dobijająca rutyna sprawiają, że kończysz nieumalowana w dresie i jest ci wszystko jedno. Nie.. U mnie tak nie będzie…

W dres się nie ubieram, bo nie mam. Ale przyłapałam się na… chodzeniu po domu w bluzce i grubych rajstopach- stylówa niczym u zimowego przedszkolaka. A bo wygodniej, a bo spódnica czeka na pranie, a bo nikt nie widzi, bo jakie to ma znaczenie. Ma znaczenie!!! Po prostu jak się człowiek ogarnie, to fajniej jest popatrzeć na siebie w lustrze, wyjść do ludzi, czy niespodziewanie powitać gościa:). Postanawiam więc ponownie, tym razem się uda!:)

3. Ważymy, karmimy się itd. Tylko dlaczego wszystko w liczbie mnogiej? Przecież to dziecko waży 5kg, a nie cała rodzina. Karmi mama a maluszek je. Skąd ta dziwna zmiana w języku dzieciatych?

I już wiem:) Bo rodzi ci się małe szczęście i żadna więź nie jest tak silna jak ta, którą doświadczasz po jego pojawieniu. Bo nagle fizycznie i mentalnie stajecie się praktycznie nierozłączni. Rozumiem i nawet sama zaczęłam tak mówić. Jednak zauważyłam, że można się w tym zbytnio zapędzić i zacząć brzmieć wręcz karykaturalnie. Porzucam więc i lepiej mi z tym:).

Magda

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *