Dzisiaj zabieramy Was na chwilę do Bydgoszczy. Poznajcie Michalinę- mamę półtorarocznej Marii, fankę zdrowego odżywiania, rekolekcji autostopowych (tak, tak.. istnieją takie, niektórzy nawet poznają na nich swoje drugie połówki 😉 ); ekomamę, której się marzy chrześcijańska ekowioska A! I oczywiście moją siostrę przy okazji 😉 Zapraszam do rozmowy o czymś, o czym ja myślę od dawna, a Michalina po prostu wciela w życie. Dzisiaj na sasankach o byciu ekorodzicem.

DSC_8166

Michalino, na Twoje decyzje i wybory bardzo mocny wpływ ma kryterium ekologiczności danego rozwiązania.  Skąd ta ekopasja? Jak to wszystko się zaczęło?

Michalina: Myślę, że to naturalna wrażliwość i troska o stworzenie połączona z coraz większą świadomością ekologiczną. Kiedyś nad wieloma kwestiami się głębiej nie zastanawiałam. Jasne, że nie wyrzucać śmieci do lasu, ale przecież jak kupię kolejną butelkę wody, to nic się nie stanie. Przecież są sortownie, przecież jest recykling, przecież są spalarnie. Nie wnikałam jak to wszystko działa, jakie są konsekwencje.

Kiedy zaszłam w ciążę zaczęłam poszukiwać ekologicznych rozwiązań, żeby nie narażać maluszka na działanie szkodliwych substancji chemicznych. Moje ekologiczne przebudzenie zaczęło się więc od zgłębiania tematu zdrowej żywności i naturalnych kosmetyków. W międzyczasie natknęłam się na filozofię zero waste, która bardzo mnie zainspirowała i uświadomiła mi, że każdy mój wybór ma znaczenie. A kropkę nad „i” postawiła Encyklika Papieża Franciszka „Laudato si”, utwierdzając mnie w przekonaniu, że troska o dobro stworzenia, nawet przez moje małe działania, jest ogromnie ważna i jest elementem uczciwego życia.

DSC_8172

Przed Wami w dalszej ( i jednocześnie coraz bliższej) perspektywie zamieszkanie w Chrześcijańskiej ekowiosce.Obecnie mieszkacie jednak w mieście. Jak wygląda życie ekomamy w bloku?

M: Niby standardowo: karmienie piersią, przewijanie, spacery z córką, zakupy, pranie, sprzątanie, gotowanie 😉 Po prostu robiąc to staram się niepotrzebnie nie zanieczyszczać środowiska i zminimalizować produkcję śmieci. Czyli przede wszystkim moje ukochane wielorazowe pieluszki, wkładki laktacyjne i wkładki higieniczne. Gdy dowiedziałam się, że coś takiego istnieje, to byłam zachwycona! Nie kupuję nawilżanych chusteczek i kosmetyków dla dzieci (kąpiemy Marię w samej wodzie). Na spacer biorę zawsze bidon z wodą przegotowaną oraz torebki na zakupy, choć niestety nieraz zanim zdążę zareagować sprzedawca pakuje już produkty do foliówki..

Powoli wdrażam się też w sprzątanie naturalnymi sposobami (głównie z użyciem octu i sody oczyszczonej)-to naprawdę działa! A na balkonie mam duży pojemnik na odpadki organiczne, które trafiają potem na kompost w ogródku teściowej, bo szkoda by się marnowały i gniły na śmietnisku. Jeszcze pewnie daleko mi do „zero waste”, ale małymi kroczkami ku temu dążę 🙂

Przyznaj jednak, ze wielorazowe pieluchy to nie tylko kwestia ekologii… Te wzory, te kolory… <3

 

M: Poza ekologią są jeszcze trzy inne kwestie: zdrowie dziecka, ekonomia i estetyka. Co tu dużo mówić, pieluszki wielorazowe naprawdę cieszą oko i jest z czego wybierać. Nie jest to już tylko tetra i ceratki jak dawniej, a bardzo wygodne rozwiązania i piękne wzornictwo. Od kiedy istnieją pralki automatyczne pranie nie jest takie kłopotliwe,  a pieluszki zakłada się szybko i łatwo jak pampersy- szkoda, że nie wszyscy rodzice o tym wiedzą… Do tego, w przeciwieństwie do jednorazowych pieluch, wielorazówki nie są nasączone substancjami chemicznymi i to jest jedna z ważniejszych dla mnie kwestii. A wracając do estetyki… W gronie mam pieluchujących wielorazowo jest oczywiście tendencja do kolekcjonowania pieluszek np. we wzory ludowe, black&white itp. Nazywamy to między sobą „pieluchoświrstwem” 🙂 U nas jednak wygrywa oszczędność- nie kupuję pieluch ponad to, co potrzebujemy. Może z wyjątkiem jednej sztuki, którą kupiłam okazyjnie (i z czystego „chciejstwa”), ale na dzień dzisiejszy okazuje się bardzo potrzebna. Na prawdę staram się nad tym panować 🙂

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w byciu ekorodzicem?

M: Najtrudniejsze są podróże, te bez samochodu- muszę zabrać ze sobą zapas pieluch,  a potem wrócić z mokrymi- dużo cięższymi. A tak na co dzień najbardziej dokucza mi brak czasu, bo żeby zminimalizować wytwarzanie śmieci i maksymalnie zdrowo się odżywiać, trzeba mieć trochę ekstra czasu na robienie własnych przekąsek, chleba, przetworów, kosmetyków, octu itp. A przy dziecku, jak wiesz, nie jest to takie łatwe. Problemem są zwłaszcza że te rzeczy, które robię po raz pierwszy i muszę poświęcić im więcej uwagi, lepiej się przygotować

DSC_8369-001

Na czym polega projekt Chrześcijańskiej ekowioski, w który bardzo się angażujecie?

M: Ta wioska, to ma być takie nasze miejsce na świecie, które skupi ludzi- rodziny o podobnych wartościach i podobnym myśleniu i pragnieniach.  To miejsce, w  którym Bóg i troska o stworzenie będą na pierwszym miejscu. Nie wszyscy, którzy będą w niej mieszkać, będą zajmować się rolnictwem, ale np. rękodziełem czy pracą zdalną- każda z rodzin w ramach wspólnego projektu ma swój bardziej lub mniej szczegółowy pomysł na życie w wiosce. Nie zamierzamy tworzyć zamkniętej wspólnoty z regulaminami, ale dobre chrześcijańskie sąsiedztwo, włączone w życie miejscowej parafii. Wszystkim rodzinom marzy się też edukacja domowa dzieci, więc mamy nadzieję, że uda nam się stworzyć własną mikroszkołę. To nasze ogromne marzenie!

Na jakim etapie projektu jesteście?

M: Przed nami i rodzinami, które chcą tworzyć z nami wioskę jest wybór miejsca i zakup ziemi. Cały czas  też omawiamy i konsultujemy między sobą nasze różne pomysły dotyczące  życia w wiosce. Oprócz tego doszkalamy się z zakresu ekologicznej uprawy ziemi- to dla nas wielkie wyzwanie!

DSC_8367

Michalinie dziękujemy za rozmowę, a wszystkich zainteresowanych projektem wioski zapraszamy na stronę Ekowioska.org oraz do obejrzenia Misi, Marysi i Tomka opowiadających o wiosce w reportażu, który znajdziecie o tu. 

Pozdrawiam!

Magda

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij "Lubię to" lub udostępnij go swoim znajomym! Dla Ciebie to chwila, a dla nas olbrzymia satysfakcja nakręcająca do działania! 🙂
0

4 komentarze

  1. Jeśli chodzi o ekopieluchy to zastanowię się nad tym poważnie przy kolejnym dziecku. Ale faktycznie, jako mama stałam się bardziej świadomym człowiekiem również w kwestii ekologii i zdrowego stylu życia.

  2. Niesamowita inicjatywa! Nie wiem czy Cię zaskoczę ale już o niej w sieci słyszałam. 🙂 Trzymam mocno kciuki i życzę jak najlepszej i najszybszej realizacji.

    Katarzyna Olszyńska
  3. O ekopieluchach słyszałam wiele. Wzory faktycznie są przepiękne. Gdybym to teraz miała zostać Mamą to pewnie bym w ten temat weszła.
    Podziwiam sam pomysł bo chyba nie miałabym tyle czasu żeby aż tak eko żyć. Staram się dbać o środowisko, segregować śmieci, korzystać z toreb płóciennych, ale wiem, że to bardzo niewiele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *